21 lipca 2015

Tydzień w domu

Cała rodzina w komplecie. Od tygodnia. Ciekawi co u nas? Jak radzimy sobie z trójką maluchów? Ogarniamy czy nie? 



Pierwsze dni były hardcorowe. Musieliśmy wpaść w rytm karmień, przewijania, snu (snu dzieci, rodzice zostali wampirami;)). I po pierwszej nocy została zburzona nasza optymistyczna wizja: sami damy radę. Pfff - babcia najlepsza instytucja. Opanowała mnie - matkę panikarę. Czuwaliśmy nad dziećmi 24h na dobę. Niania elektroniczna stała się jednym z najważniejszych sprzętów w domu. O śnie nie było mowy. Biegłam do pokoju dzieci na ich każde przeciągnięcie się, każdy pisk czy głośniejszy oddech. Tak, wiem - zwariowałam. Na kolanach dziękuję Bogu za mamę, przyjaciółkę i siostrę. Czasami pomoc w karmieniu trzeciego osobnika, czy w kąpieli jest nieoceniona. 

Po tygodniu jesteśmy o wiele mądrzejsi. W nocy śpimy między karmieniami. Staramy się trzymać ustalonego rytmu dnia. Zapominamy jeszcze o jedzeniu, ale to wyszło mi na korzyść. Po 3 tygodniach od porodu wróciłam do wagi sprzed ciąży, teraz leci w dół :) 

Zaczyna się hardcore. Wizyty u lekarzy, poradnie, konsultacje, badania... Praktycznie codziennie jeździmy z dziećmi po lekarzach. Tu bioderka, tu pediatra, a w sierpniu tournee które każdy rodzic wcześniaka przejść musi. Lepiej dwa razy zbadać, sprawdzić niż..







A teraz zgadnijcie które jest które ;)






CZYTAJ DALEJ
15 lipca 2015

Cześć !:)

Nie potrzeba słów. Te cuda mówią same za siebie... 












CZYTAJ DALEJ
12 lipca 2015

Mamusiu, zostawiasz mnie?

Co czuje matka rodząc wyczekiwane, wymarzone dziecko? Co czuje matka której dziecko nie trafia po porodzie razem z nią na położnictwo? Co czuje matka, której dziecko spędza pierwsze noce samo?


Rozpacz!

Po cesarce długo nie mogłam zasnąć. Tysiąc razy oglądałam zdjęcia dzieci. Myślałam co robią, czy śpią. Próbowałam opanować emocje. Nie mogłam uwierzyć w ten cud... zostałam mamą! Zostałam mama trojaczków! Nasze marzenie się spełniło.. potrójnie. Chciałam być wtedy z nimi. Patrzeć na nie, dotykać, głaskać po główkach. Chciałam - ale nie mogłam. 

Zarówno na oddziale reanimacji noworodka, jak i na wcześniakach są ustalone godziny odwiedzin. Nie mogłam być z dziećmi 24 godziny na dobę. Nie mogłam robić tego co inne mamy. Być z dziećmi, pielęgnować je, przytulać... Były same. Ja też zostałam sama. Dzieliło nas piętro. 

Jak ciężko jest zostawić dziecko samo w szpitalu wie tylko matka, która musiała tak zrobić. Wychodzisz ze szpitala sama. Bez dziecka. Koszmar. Ja, mimo że w końcu, po 80 dniach pobytu w szpitalu wychodziłam do domu - płakałam. Musiałam zostawić dzieci w szpitalu na kolejne tygodnie. Wracałam do domu, do męża. W końcu mogłam wyspać się we własnym łóżku, bez obaw korzystać z łazienki, wyjść wieczorem na taras i odsapnąć po ciężkim dniu.. a mimo to - cholernie tęskniłam za dziećmi. 

Codziennie rano wstaję i z uśmiechem na twarzy zbieram się do dzieci. Mąż się śmieje, że im bliżej godziny wyjazdu do szpitala, tym bardziej uśmiech się pogłębia:) Wracam wieczorem i już tęsknie. Dziećmi nie da się nacieszyć na zapas. Zawsze nam mało. 

Jedno pozwoliło mi nie zwariować. Pewność, stu procentowa pewność że zostawiam dzieci w dobrych rękach. Pewność że "ciocie", położne które zajmują się dziećmi opiekują się nimi tak, jakby były to ich rodzone dzieci. Wspaniałe kobiety, z powołaniem, z dobrocią w oczach. Miałam pewność że gdy zapłaczą, to przytulą. Miałam pewność że z cierpliwością nakarmią dzieci, przewiną czy wykąpią. To dużo. To dla matki bardzo dużo. Dzięki temu nie płakałam codziennie wychodząc z oddziału. 

Ciężko jest zostawić dzieci. Bardzo ciężko. Ale co zrobić gdy nie ma wyjścia? Odliczać dni do momentu, aż będziecie wszyscy razem. 

My już odliczamy dni.
Odliczamy godziny. 
Będziemy wszyscy razem. 
Na zawsze :*
CZYTAJ DALEJ
7 lipca 2015

Bierzesz poprawkę... na wcześniaka?



40 tygodni ciąży - tyle książkowo trwa ciąża kobiety. Dzieckiem donoszonym, urodzonym w terminie określa się dziecko urodzone w 37-38 tygodniu - w zależności od źródła. Tak powinny się rodzić dzieci, niestety los czasem ma inny scenariusz.

Zachodzisz w ciążę. Dwie kreski na teście. Pierwsza wizyta u ginekologa potwierdzająca ciążę. Lekarz podaje Ci termin porodu. Zakładasz że urodzisz w terminie, ewentualnie kilka dni przed czy po.. Przez myśl Ci nie przechodzi że możesz urodzić miesiąc, dwa czy trzy wcześniej.. 

Nie życzę tego NIKOMU! Dzieci powinny rodzić się o czasie, silne, zdrowe, donoszone. Nie wcześniej.. 

... ale gdyby tak się stało, łatwiej byłoby Ci przez to przejść, gdybyś "brała poprawkę na wcześniaka". 

Ja dobrze zniosłam pobyt dzieci na reanimacji wcześniaka czy tak jak teraz, na wcześniakach. Dobrze zniosłam przymus pozostawienia dzieci pod opieką "cioć". Dobrze zniosłam tylko dlatego... że od początku ciąży oswajałam się z myślą że taki scenariusz jest możliwy. Od początku ciąży wiedziałam że po porodzie dzieci nie będą przy mnie, a piętro wyżej. Musiałam zacisnąć zęby i trzymać się godzin wizyt na oddziale u dzieci, mimo że serce pękało z tęsknoty. 

Od 3 tygodni obserwuję reakcje rodziców tych dzieci, które trafiają na nasz oddział. Płacz, łzy i tęsknota za dzieckiem. Matki które ledwo zdążyły urodzić, idą bądź jadą na wózkach aby zobaczyć swoje dziecko. Na wcześniakach jest nieco lepiej, to III oddział, ten ostatni przed wyjściem do domu. Na reanimacji wcześniaków jest gorzej, o wiele.. Tam trafiają dzieci urodzone we wczesnych tygodniach ciąży, z większymi problemami. Ci rodzice wpadają w rozpacz!

Każdy z góry zakłada że będzie dobrze, bo tak powinno być! Ja też, od początku nie dopuszczałam do siebie innej myśli niż ta, że będzie dobrze. Ale z tyłu głowy oswajałam się z myślą że będę miała wcześniaki. Wcześniaki które będą wymagały pobytu w szpitalu, specjalnej opieki, czasu... przede wszystkim czasu. To mi pomogło, przez te miesiące oswoiłam się z myślą że wrócę do domu bez dzieci.. 

Gdy Twoje dziecko niespodziewanie trafia na oddział reanimacji zapewne przeżywasz koszmar. Co innego oswajanie się ze świadomością pobytu dziecka na oddziale przez kilka miesięcy, co innego niespodziewane trafienie dziecka na oddział. Co będzie najgorsze? Rurki, rureczki, kroplówki, sondy, aparatura, pikanie, alarmy!!! Mnie mąż przygotował na ten widok. Poszedł do dzieci tuż po urodzeniu i zrobił kilka zdjęć. Wiedziałam że mają kroplówki w rączkach czy w główce, jak wygląda ich "domek". Mimo to, gdy zobaczyłam ile aparatury stoi przy każdym ze stanowisku - zamarłam. gdy Twoje dziecko trafia do inkubatora z serduszkiem, gdy widzisz obok inkubatora aparaturę inflant flow - przypominasz sobie ten banknot wrzucony do puszki WOŚPu.. Dziękujesz z całego serca Jurkowi że ten szpital, te stanowisko zostało wyposażone w tą aparaturę. 

Jesteś w ciąży? Życzę Ci takiego porodu jak mój. Życzę Ci porodu w terminie. Życzę Ci zdrowego dziecka - bo to najważniejsze.

ale...

jeżeli do porodu jeszcze dużo czasu, pomyśl o tym że scenariusz może być różny. Poród może zacząć się o wiele wcześniej. Na taką opcję nie zawsze mamy wpływ. Ja trafiając do szpitala z rozpoczętym porodem, w 24tc przez głupią bakterię w moczu nie miałam wpływu na nic. 

Weź poprawkę, że możesz urodzić wcześniej. Będzie dobrze i z dzieckiem i z Tobą. Na pewno! Pomyśl że może być różnie. Może ale nie musi. Gdy nie daj Boże tak się zdarzy, uwierz mi - będzie Ci łatwiej. O wiele łatwiej! 
CZYTAJ DALEJ
20:27

3 tygodnie



Mijają trzy tygodnie od narodzin trojaczków. W najśmielszych snach nie spodziewałam się że ten czas będzie tak magiczny. Szybki i bezproblemowy poród, rekonwalescencja po cesarce - minęły błyskawicznie. Połóg przechodzę jakby go nie było... Przyjaciółka podsumowała mnie jednym słowem - kosmitka! A bo na drugi dzień po cc latałam do dzieci, na nic nie narzekałam, rana nie bolała, endorfiny na maksymalnym poziomie, mleka ściągam dla całej trójki, sutki nie bolą - same plusy! A ja po prostu bardzo dobrze wspominam poród, i czas tuż po. 

Codziennie dopytujecie co u dzieci, jak się czują. Dziękuję za wieeeelkie zainteresowanie dzieciaczkami, życzenia i przesyłane buziaki! 

Nikodem
Urodził się z wagą 1470. Aktualnie waży 1700 gram! Syn ojca. Bezapelacyjnie:) Lustrzane odbicie! Wielkie, piękne, hipnotyzujące oczy. Mały łobuz. Śmieje się nawet jak śpi. Zjada już 35 ml i ciągle mu mało. Z chęcią dojada z piersi, usypiając się przy tym momentalnie. Czarnulek który stał się blondynem. Przedłużenie rodu...:) Uwielbia wylegiwać się na klacie taty:)

Oliwia
Urodziła się jako druga, największa z całego rodzeństwa. Waży już 1850 gram! Prognozując - jeszcze 2 tygodnie i będziemy mogli zabrać ją do domu - po osiągnięciu 2 kg. Tak samo jak brat, czarnulka której rozjaśniły się włoski. Ma piękne, duże oczy! Uwielbia ssać rączki, co wiadome było już od usg połówkowego;) Zjada 35 ml, ale najchętniej zjadłaby drugie tyle. Mały głodomor, zawsze na jedzenie budzi się pierwsza. Uśmiecha się przesłodko:)

Lena
Najmniejsza z całej trójki. Aktualnie waży 1690:) Prawie na równi z bratem. Jako jedyna pozostała totalnym czarnulkiem. Ojciec nazywa ją małpeczką;) Zaczęła jeść z butelki jako ostatnia. Dokarmiana była przez sondę. A teraz? Nie ma opcji, żeby wyciągnąć jej smoka od butelki po skończonym karmieniu. Nie puści!:) Jak pozostałe rodzeństwo ma piękne, duże oczka! Uwielbia spać:)

Z dnia na dzień patrzymy jak nasze trzy cuda się zmieniają. Rosną, przybierają na wadze, coraz więcej jedzą. Uśmiechają się od ucha do ucha słysząc nasze głosy. To cudowne uczucie! 

Nie ma nic piękniejszego niż widok dzieci, które jeszcze kilka tygodni temu nosiłam pod sercem. Karmiąc je nie mogę uwierzyć w ten cud. Patrzę na te rączki, te nóżki, na te piękne uśmieszki. Zaglądam im głęboko w oczy, dziękując Bogu że wszystko skończyło się dobrze. 

... z cudownej miłości powstają cuda. U nas powstały trzy. Najcudowniejsze:*

 
 
 
 
 
CZYTAJ DALEJ
20:26

O mleku, maści i biszkoptach

Czas po porodzie to istne szaleństwo. Emocje, łzy szczęścia, nowa rola, nowa rzeczywistość w której trzeba się odnaleźć. Z niecierpliwością czekałam na wypis do domu. W końcu, po 80 dniach wróciłam do swojego domu, swojego łóżka, do męża:*


CZYTAJ DALEJ
20:26

Każdemu życzę takiego porodu!

Każdy mi współczuł. Dużego brzucha, porodu, dochodzenia do siebie po cesarce. Poród? Każdemu życzę żeby czuł się tak jak ja! Nie planujemy na chwilę obecną więcej pociech, ale gdyby... tak może wyglądać mój kolejny poród. 



Śmiało mogę powiedzieć, że do 32tc czułam się genialnie. Pomijając prawie trzy miesięczny pobyt w szpitalu ze wskazań medycznych. Nie było ciężko, nawet z trojaczkami w brzuszku można fajnie funkcjonować. Miałam wrażenie, że pod koniec mam więcej energii wewnętrznej niż mój stan może spożytkować. 


I nagle organizm zaczął się buntować. 

Naszym celem był ukończony 35tc (23.06). Gdybyśmy wytrzymali do tej daty, pociągnęłabym jeszcze kilka dni i zrobiła mężowi genialny prezent na urodziny:) Niestety, wszystkiego przewidzieć się nie da. Ja - niskociśnieniowiec. Przed ciążą ciśnienie 80/60. Standard. Przed porodem blisko dwieście na sto. Stan który zaczął zagrażać i mi... Szybka decyzja. Rodzimy. Sprawdzenie miejsc na reanimacji noworodków. Miejsca będą w poniedziałek. Miałam 24 godziny na oswojenie się z myślą, że to już koniec ciąży... i początek najwspanialszej przygody życia!
Zaczęło się podejrzenie zatrucia ciążowego. W całej ciąży przytyłam 13kg! Przez ostatni tydzień przed porodem zatrzymało mi się 10 kg wody w organizmie! Spuchłam od pasa w dół. Miałam "mamucie nogi". Nie mogłam ogarnąć wyglądu tych nóg, jakbym nagle ważyła ze 100 kilo...  Po porodzie zeszło już 14kg:) Jeszcze zejdzie do końca woda i waga będzie pokazywała mniej niż przed ciążą. Kochane dzieci, wyciągnęły z mamusi wszystko:)

Nie bałam się porodu. Może troszkę. Cesarskie cięcie jest operacją. W końcu przecinają Ci wszystko w brzuchu... A gdyby coś poszło nie tak? Gdybym zostawiła ich samych? Szybko wyprosiłam te myśli z głowy. Będzie dobrze! Poród odbył się ekspresowo. Usłyszeć krzyk dziecka, usłyszeć krzyk trójki dzieci! O emocjach, szczęściu pisałam Wam TU

Każda kobieta inaczej znosi ciążę, poród, połóg. Ja dziękuje Bogu za tyle siły. Na drugi dzień, z samego rana popędziliśmy do dzieciaków. Mąż już kilka razy je odwiedzał, ja musiałam zadowolić się zdjęciami. Tęskniłam cholernie! Nie liczyło się nic innego, chciałam do dzieci. Myślę że to dało mi tyle siły żeby od razu wstać, i funkcjonować normalnie. Wstawanie w nocy co trzy godziny na ściąganie siary na początku też było ciężkie. Najgorsze było podnieść się z łóżka pierwszy raz, samej... Ale szybko znalazłam na to sposób:)

Miałam TRZY powody. Piętro wyżej miałam TRZY słodki, małe, kochane powody żeby czuć się dobrze. Wmówiłam sobie dobre samopoczucie i chyba sama w to uwierzyłam. Inni nie wierzyli że rodziłam 24h temu. Ja sama nie mogłam w to uwierzyć:)

Co było najgorsze w całym porodzie? Źle przyklejony plaster od rany:) Po zdjęciu plastra nie czułam że rodziłam. 
Każdej kobiecie życzę takiego porodu, tak dobrego samopoczucia i tyle siły! 

CZYTAJ DALEJ
20:26

Pierwszy krzyk


15.06.2015 godzina 11:45, 11:46, 11:47. Pierwszy krzyk. Moment kiedy emocje sięgają zenitu, łzy lecą strumieniami, serce rozpiera duma i szczęście. Moment kiedy zaczyna się nowe życie...  I w tym momencie zaczęła się najpiękniejsza przygoda naszego życia. 15 czerwca przyszły na świat nasze dzieci. Nikodem, Oliwia i Lena. Trzy małe szczęścia które przychodząc na świat, na zawsze odmieniły nasze życie. 


1 kwietnia 2015 trafiłam do szpitala.. Poród w 24 tc, brzmiał jak najgorszy wyrok! Więcej możecie przeczytać TU. Ja tych wydarzeń ponownie wspominać nie chcę...  Dziś? Dziś patrzę na trzy cudy narodzone 10 tygodni później. Zdrowe, cudowne dzieci! Nasze trojaczki! Nasze trzy szczęścia! Nasze spełnienie marzeń. 

Koniec ciąży...

Decyzja o cesarce zapadła bardzo szybko. Dzieci miały się dobrze, to mój organizm zaczynał wariować. Wysokie ciśnienie, zatrzymanie wody w organizmie.. Kiedy ciśnienie zaczęło wzrastać, na kolejny dzień zaplanowano cc. Musieliśmy mieć pewność, że w danym dniu na oddziale intensywnej terapii noworodków będą czekały na dzieci wolne inkubatory. Tak też się stało. 

O 7:30 zabrano nas na salę porodową. O 11:00 leżałam już na stole, na bloku operacyjnym. Pełna strachu, a zarazem podekscytowana do granic możliwości. Byłam spokojna, wiedziałam że mąż czeka tuż obok, że jest tak blisko. 

Zaczęło się...

Nigdy nie miałam żadnego zabiegu, operacji tym bardziej. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Miałam wrażenie że wszystko trwało z 10 minut...

Nagle usłyszałam pierwszy płacz. Najcudowniejszy dźwięk dla matki, która nosiła dziecko pod sercem przez wiele miesięcy.

"Pierwszy SYN!" 

Zamarłam! Zalałam się łzami. Wiedziałam! Czułam to! Wiedziałam że ten bobas, ułożony miednicowo, będący na samym dole brzucha to syn. Mały rozrabiaka. To on najbardziej pchał się na świat w poprzednich tygodniach. Jak zareagował mąż? Mąż w tym momencie doznał szoku ;) Pierworodny syn! 

"Druga CÓRKA" 
Oliwia. 1660 g. Największa z całego rodzeństwa. Ulokowana po lewej stronie. Na ostatnim USG ułożona główkowo. Ta mała rozrabiaka robiąca armagedon w brzuchu mamy. Teraz? Najgrzeczniejsza z całego rodzeństwa:) 

"Trzecia CÓRKA" 
Lenka. Najmniejsza, ważąca 1440g. Druga córka! Oszalałam ze szczęścia. Słyszałam 3 płaczące malutkie istotki, które nosiłam pod sercem.


Zostaliśmy rodzicami. 
Rodzicami trójki wspaniałych dzieci. 
Spełniły się nasze marzenia, najskrytsze marzenia.
Ja MAMA, D. TATA. 
Oni, nasze dzieci. Syn i córki. 
Nasze szczęścia!!!


Przy okazji tego postu chcielibyśmy Wam podziękować. Za dobre słowa, słowa otuchy, trzymania kciuków, modlitwy. Wsparcie męża, rodziny, przyjaciół jest najważniejsze. Równie ważne i jak się okazuje dające wiarę jest wsparcie innych, obcych osób, za które serdecznie dziękuję. 

Na koniec jedno...

WARTO WIERZYĆ! NIGDY, PRZENIGDY NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ W WALCE O SZCZĘŚCIE! MACIE CUDOWNE TRZY DOWODY NA TO, ŻE STARANIA POPŁACAJĄ! OBY KAŻDEMU Z WAS, KTO STARA SIĘ O DZIECKO LOS ODPŁACIŁ TAKIM SZCZĘŚCIEM :)

Wyczekujcie kolejnych postów.. o cesarce, o dzieciach, karmieniu, kangurowaniu, o najwspanialszym tacie na świecie, o tym, jak wdzięczna jestem Owsiakowi, za te serduszka na inkubatorach i sprzęcie. O tym jak dziwnie czułam się po porodzie... o wszystkim co dotyczy porodu i pierwszych dni z dziećmi. 

CZYTAJ DALEJ
20:26

Lada moment...



Naszła mnie mała refleksja. Kiedy minęło te 35 tygodni ciąży? Pamiętam dwie kreski. Niedowierzanie, szok, łzy szczęścia! Słowa: "Kochanie! Jesteśmy w ciąży!". Potem pierwszą wizytę, bijące serduszka na monitorze. Pamiętam pierwszy strach i wiarę że będzie dobrze. Pamiętam pierwsze ruchy, kopniaki. Wydaje mi się, jakby to było wczoraj...

Dziękuję Bogu za każdy dzień. Dziękuję za każdy kolejny tydzień ciąży. Te kilka dodatkowych gram, każda dodatkowa doba. Kolejny miesiąc. Wykształtowane narządy. Ulga. Z dnia na dzień kamień spadał z serca...

Nadchodzi czas rozwiązania ciąży. Zobaczymy dzieci,zobaczymy je poza brzuszkiem. Pierwszy płacz, pierwsze spojrzenie w oczy, pierwszy dotyk. To coś, na co czekaliśmy od lat. To spełnienie tych najskrytszych marzeń. Będą z nami. ONE - nasze dzieci. Ciekawe jaką niespodziankę nam zrobią.. jakiej będą płci :)
Dziękuję Bogu za tyle tygodni. Za pomoc i wsparcie wszystkich. Za modlitwy i dobre słowo. Za wiarę że będzie dobrze. Za rodzinę, przyjaciół, znajomych, czytelników. Za męża który wzorowo zdał jeden z najcięższych egzaminów w życiu. Nigdy nie zwątpił. Wierzył że będzie dobrze przekonując siebie i mnie. Przez te 2.5 miesiąca był nieocenionym wsparciem, zatroskanym mężem, wzorowym przyszłym ojcem. 

Długo zastanawiałam się jak poinformować Was o narodzinach trojaczków. Wieść o ciąży ogłosiłam w dość poetycki sposób (klik). A teraz? Jak przekazać Wam ta najwspanialsza nowinę? Jak wykrzyczeć światu że nasze cuda są już z nami? Zaglądajcie na bloga TU, na Facebooka TU i na nasz Instagram o TU

Czekajcie na wieści:) 



CZYTAJ DALEJ
20:25

Prowadzenie ciąży. Prywatnie czy państwowo?



Kilka tygodni temu poprosiłam Was o uzupełnienie ankiet. Ciąża prywatnie w porównaniu z ciążą prowadzoną państwo. Poród w szpitalu w porównaniu z porodem w klinice. Jakie są Wasze odczucia? Oceny? Dlaczego wybrałyście tak, a nie inaczej. Czy byłyście zadowolone z wyborów. Oto wyniki pierwszej ankiety.

Jak oceniasz opiekę w ciąży?

Prywatnie
Państwowo

Jak widać, oceny są przeróżne. To pytanie można rozbić na kilka oddzielnych ankiet aby poznać Wasze zdanie, każdy przypadek osobno. Dlaczego ankietowane wybrały taką a nie inną opiekę?


Opinie: Ciąża prowadzona prywatnie


Byłam zawsze bardzo zadowolona z wizyt, lekarz kompetentny, zawsze wszystko wyjaśniał, badania przeprowadzał delikatnie wszystko zawsze tłumacząc. Czułam się bezpiecznie i zawsze wychodziłam po wizycie uspokojona, a moja ciąża należała do tych podwyższonego ryzyka - bo bliźniacza i na dodatek pierwszą ciążę poroniłam.


Lekarka dostępna na telefon , specjalnie dla mnie przyjeżdżała do szpitala, była przy porodzie mimo że nie była na dyżurze.

Ponieważ miałam,bardzo dobra i fachową opiekę o każdej porze dnia i nocy.

Ponieważ czułam się bezpieczna z moim lekarzem, podobało mi się indywidualnie podejście i możliwość stałego kontaktu tel w razie wątpliwości i pytań

W Artemidzie doktor Pierzyński zajmował się nami do 7 m-ca odpowiadał dzielnie na moje pytania. Bardzo dbał o nas na wizytach za każdym razem miałam robione usg. Później była prowadzona przez doktora Nowaka z Kliniki Arciszewskich ponieważ tam rodziłam i też byłam zadowolona :)


Ale były też opinie negatywne:

Lekarka nie odebrała telefonu przez cały dzień w dniu porodu

Zawsze musiałam wypytywać nic nie powiedział od siebie

Wizyta trwała 5 min. Gdyby lekarz poświęcał więcej czasu dałabym 5.

Podczas wizyt lekarz mógł bardziej mnie informować o wielkości czy wadze dziecka

Czasami były długie kolejki, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca, wolałabym mieć tez zleconych więcej badan (jestem typem panikary:)

Gdyż lekarz nie zrobił wymazu GBS i doszło do zakażenia dziecka i musiałyśmy spędzić 9 dni w szpitalu obie na antybiotyku


Opinie: Ciąża prowadzona państwowo

Profesjonalnie przeprowadzanie badań, rozwiązywanie wątpliwości, udzielaniu odpowiedzi na pytania dotyczące ciąży i około ciążowe, - ogólnie czułam się bezpiecznie i komfortowo

Ponieważ mogłam zadzwonić do swojego lekarza o każdej porze dnia i nocy, na oddziale też się mną interesował, na świat przyszło moje zdrowe dziecko :)

Krótki czas trwania wizyty na która długo się czekało, i jedno pytania czy dobrze się czuje i do widzenia.

Miałam milion pytań w ciąży. zawsze mogłam zadzwonić i położna na wszystkie odpowiadała.

Wszystkie badania dostępne, skierowania, cały czas pod opieką lekarską


Opinie negatywne:

Mała ilość zalecanych badań. lekceważenie moich obaw

Lekarz nie poświęcał dużo czasu na badania i nie mogłam zadawać pytań czas lekarza na badanie 5 min

Było dobrze ale strasznie duże kolejki i czasami mój lekarz był zmęczony i niemiły

Stary sprzęt usg

Lekarz nie robił osobiście usg, czasem ignorował niepokojące mnie rzeczy



Czym kierowały się kobiety w ciąży przy wyborze lekarza prowadzącego?

Prywatnie

Państwowo

Jak często miałyście wizyty? 

Prywatnie
 

Państwowo 

 
 

USG w ciąży
W zależności od specyfiki ciąży wykonywane kilka lub kilkanaście razy w okresie ciąży. W przypadku ciąż prowadzonych prywatnie, 75% kobiet miało wykonywane USG na każdej wizycie.

Prywatnie
Państwowo



L4
Jedni lekarze proponują przejście na L4 jak tylko pojawią się ku temu powody. Innych trzeba prosić. Według aktualnych przepisów, kobieta może przejść na 100% płatne zwolnienie L4 już od pierwszego tygodnia ciąży.

Prywatnie 

Państwowo 


Kolejna ciąża
Jedne z Was zdecydują się ponownie na opiek którą wybrały przy pierwszej ciąży, inne zmienią decyzję. Jak to się przedstawia w statystykach? Które z Was są bardziej zadowolone? 86% kobiet prowadzących ciąże prywatnie jest zdecydowanie zadowolonych z opieki, ponad 38%  jest zdecydowanie zadowolonych z opieki państwowej.  


Prywatnie

Państwowo 


Badania prenatalne
Pamiętajmy! Skierowanie na badania prenatalne w ciąży to nie przywilej przysługujący tylko niektórym kobietom ale prawo do pewnej informacji, które przysługuje wszystkim przyszłym matkom!

Prywatnie

Państwowo 

Wiek mam które wzięły udział w ankiecie.

Prywatnie 


Państwowo



Czy podczas wizyt prywatnej zdarzyło się coś, co według Ciebie jest karygodne, z czym nie powinnaś się spotkać?

95% odpowiedzi typu "Nic, wszystko było super". Negatywne: Opłata 50 zł za wstawienie L4, gdyż przyszłam poza wizytą. Chociaż wizytę miałam dwa dni wcześniej tylko po prostu zapomniałam wziąć. oraz inna odpowiedz: kolejki.

Co zmieniłabyś w sposobie, systemie prywatnej opieki w ciąży?
Najczęściej powtarzały się pochwały.
Narzekacie na koszta, koszta i jeszcze raz koszta. To fakt, wizyty są kosztowne.
Narzekacie też na brak skierowań na badania na NFZ.  

Co zmieniłabyś w sposobie, systemie państwowej opieki w ciąży?

Najwięcej z Was typowało wymianę starego sprzętu do USG!
Więcej USG w czasie ciąży i dostępność aparatów USG w tych samych gabinetach. Zdębiałam jak przeczytałam "Na usg skierowano mnie do miejscowości oddalonej o 20 km od gabinetu!"
Kolejki... i uprzejmość Pań w recepcji ;)
Zmiana podejścia, więcej szacunku do pacjentki, wysłuchanie pacjentki, a nie na szybko.

Czy podczas wizyt państwowych zdarzyło się coś, co według Ciebie jest karygodne, z czym nie powinnaś się spotkać?


Odpowiedz która mnie zszokowała. Nie wiem co to za lekarz, ale dałabym mu w twarz. Gbur!

"Teraz przy ostatniej ciąży lekarz ostentacyjnie zwrócił mi uwagę,że jestem za gruba.Przed ciążą ważyłam 80 kg z ciążą ważyłam 90.Zdaję sobie sama sprawę że za dużo ważę.Ale tak jak mnie lekarz potraktował to...Na moje pytanie czy nie widać płci odpowiedział,że mam tak tłuszczu na sobie,że na USG nie widać :-( Zrobił mi cały wywód jak to nie je się dwóch obiadów,że trzeba się odchudzać,że ludzie otyli powinni płacić większą składkę zdrowotną,bo w razie operacji to szczupłą osobę jest lepiej zoperować niż otyłą.Oj jak ja się czułam po tej wizycie :-( Płeć poznałam po porodzie :-)"

Inne zarzuty: brak informowania o stanie zdrowia dziecka, trzeba było ciągnąć za język, brak skierowań na badania prenatalne.



PODSUMOWANIE 

Wiele zależy od lekarza. Od jego podejścia, uprzejmości, empatii. Od tego jakim jest człowiekiem, lekarzem. Często padały twierdzenia iż lekarz prywatnie jest "milszy" niż ten sam lekarz przyjmujący państwowo. Absurdów nie brakuje. Zarówno do prywatnej jak państwowej są zarzuty. Poważne. Po analizie ankiety tworzy się idealny obraz lekarza prowadzącego ciążę. Bez różnicy czy państwowo czy prywatnie. 

Idealny lekarz prowadzący ciąże:
- idealny specjalista w swojej dziedzinie
- empatyczny
- wyrozumiały
- cierpliwy 
- sympatyczny
- miły
- odpowiadający na każde pytanie
- dostępny pod telefonem w razie potrzeby
- dobry dostęp do wizyt lekarskich
- małe kolejki
- dobry sprzęt w gabinecie
- kierowanie na badania także na NFZ
- zlecający wszystkie niezbędne badania, także prenatalne
- wspierający pacjentkę przez cały okres ciąży 

Zaskoczone wynikami ankiety? Ja trochę. Myślałam że więcej ankietowanych oceni lepiej prywatną opiekę. Jak widać.. czy prywatnie, czy państwowo - wiele zależy od lekarza na jakiego trafimy. 


CZYTAJ DALEJ
TOP