7 lipca 2015

Pierwszy krzyk


15.06.2015 godzina 11:45, 11:46, 11:47. Pierwszy krzyk. Moment kiedy emocje sięgają zenitu, łzy lecą strumieniami, serce rozpiera duma i szczęście. Moment kiedy zaczyna się nowe życie...  I w tym momencie zaczęła się najpiękniejsza przygoda naszego życia. 15 czerwca przyszły na świat nasze dzieci. Nikodem, Oliwia i Lena. Trzy małe szczęścia które przychodząc na świat, na zawsze odmieniły nasze życie. 


1 kwietnia 2015 trafiłam do szpitala.. Poród w 24 tc, brzmiał jak najgorszy wyrok! Więcej możecie przeczytać TU. Ja tych wydarzeń ponownie wspominać nie chcę...  Dziś? Dziś patrzę na trzy cudy narodzone 10 tygodni później. Zdrowe, cudowne dzieci! Nasze trojaczki! Nasze trzy szczęścia! Nasze spełnienie marzeń. 

Koniec ciąży...

Decyzja o cesarce zapadła bardzo szybko. Dzieci miały się dobrze, to mój organizm zaczynał wariować. Wysokie ciśnienie, zatrzymanie wody w organizmie.. Kiedy ciśnienie zaczęło wzrastać, na kolejny dzień zaplanowano cc. Musieliśmy mieć pewność, że w danym dniu na oddziale intensywnej terapii noworodków będą czekały na dzieci wolne inkubatory. Tak też się stało. 

O 7:30 zabrano nas na salę porodową. O 11:00 leżałam już na stole, na bloku operacyjnym. Pełna strachu, a zarazem podekscytowana do granic możliwości. Byłam spokojna, wiedziałam że mąż czeka tuż obok, że jest tak blisko. 

Zaczęło się...

Nigdy nie miałam żadnego zabiegu, operacji tym bardziej. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Miałam wrażenie że wszystko trwało z 10 minut...

Nagle usłyszałam pierwszy płacz. Najcudowniejszy dźwięk dla matki, która nosiła dziecko pod sercem przez wiele miesięcy.

"Pierwszy SYN!" 

Zamarłam! Zalałam się łzami. Wiedziałam! Czułam to! Wiedziałam że ten bobas, ułożony miednicowo, będący na samym dole brzucha to syn. Mały rozrabiaka. To on najbardziej pchał się na świat w poprzednich tygodniach. Jak zareagował mąż? Mąż w tym momencie doznał szoku ;) Pierworodny syn! 

"Druga CÓRKA" 
Oliwia. 1660 g. Największa z całego rodzeństwa. Ulokowana po lewej stronie. Na ostatnim USG ułożona główkowo. Ta mała rozrabiaka robiąca armagedon w brzuchu mamy. Teraz? Najgrzeczniejsza z całego rodzeństwa:) 

"Trzecia CÓRKA" 
Lenka. Najmniejsza, ważąca 1440g. Druga córka! Oszalałam ze szczęścia. Słyszałam 3 płaczące malutkie istotki, które nosiłam pod sercem.


Zostaliśmy rodzicami. 
Rodzicami trójki wspaniałych dzieci. 
Spełniły się nasze marzenia, najskrytsze marzenia.
Ja MAMA, D. TATA. 
Oni, nasze dzieci. Syn i córki. 
Nasze szczęścia!!!


Przy okazji tego postu chcielibyśmy Wam podziękować. Za dobre słowa, słowa otuchy, trzymania kciuków, modlitwy. Wsparcie męża, rodziny, przyjaciół jest najważniejsze. Równie ważne i jak się okazuje dające wiarę jest wsparcie innych, obcych osób, za które serdecznie dziękuję. 

Na koniec jedno...

WARTO WIERZYĆ! NIGDY, PRZENIGDY NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ W WALCE O SZCZĘŚCIE! MACIE CUDOWNE TRZY DOWODY NA TO, ŻE STARANIA POPŁACAJĄ! OBY KAŻDEMU Z WAS, KTO STARA SIĘ O DZIECKO LOS ODPŁACIŁ TAKIM SZCZĘŚCIEM :)

Wyczekujcie kolejnych postów.. o cesarce, o dzieciach, karmieniu, kangurowaniu, o najwspanialszym tacie na świecie, o tym, jak wdzięczna jestem Owsiakowi, za te serduszka na inkubatorach i sprzęcie. O tym jak dziwnie czułam się po porodzie... o wszystkim co dotyczy porodu i pierwszych dni z dziećmi. 

TOP