7 lipca 2015

Lada moment...



Naszła mnie mała refleksja. Kiedy minęło te 35 tygodni ciąży? Pamiętam dwie kreski. Niedowierzanie, szok, łzy szczęścia! Słowa: "Kochanie! Jesteśmy w ciąży!". Potem pierwszą wizytę, bijące serduszka na monitorze. Pamiętam pierwszy strach i wiarę że będzie dobrze. Pamiętam pierwsze ruchy, kopniaki. Wydaje mi się, jakby to było wczoraj...

Dziękuję Bogu za każdy dzień. Dziękuję za każdy kolejny tydzień ciąży. Te kilka dodatkowych gram, każda dodatkowa doba. Kolejny miesiąc. Wykształtowane narządy. Ulga. Z dnia na dzień kamień spadał z serca...

Nadchodzi czas rozwiązania ciąży. Zobaczymy dzieci,zobaczymy je poza brzuszkiem. Pierwszy płacz, pierwsze spojrzenie w oczy, pierwszy dotyk. To coś, na co czekaliśmy od lat. To spełnienie tych najskrytszych marzeń. Będą z nami. ONE - nasze dzieci. Ciekawe jaką niespodziankę nam zrobią.. jakiej będą płci :)
Dziękuję Bogu za tyle tygodni. Za pomoc i wsparcie wszystkich. Za modlitwy i dobre słowo. Za wiarę że będzie dobrze. Za rodzinę, przyjaciół, znajomych, czytelników. Za męża który wzorowo zdał jeden z najcięższych egzaminów w życiu. Nigdy nie zwątpił. Wierzył że będzie dobrze przekonując siebie i mnie. Przez te 2.5 miesiąca był nieocenionym wsparciem, zatroskanym mężem, wzorowym przyszłym ojcem. 

Długo zastanawiałam się jak poinformować Was o narodzinach trojaczków. Wieść o ciąży ogłosiłam w dość poetycki sposób (klik). A teraz? Jak przekazać Wam ta najwspanialsza nowinę? Jak wykrzyczeć światu że nasze cuda są już z nami? Zaglądajcie na bloga TU, na Facebooka TU i na nasz Instagram o TU

Czekajcie na wieści:) 



TOP