7 lipca 2015

Każdemu życzę takiego porodu!

Każdy mi współczuł. Dużego brzucha, porodu, dochodzenia do siebie po cesarce. Poród? Każdemu życzę żeby czuł się tak jak ja! Nie planujemy na chwilę obecną więcej pociech, ale gdyby... tak może wyglądać mój kolejny poród. 



Śmiało mogę powiedzieć, że do 32tc czułam się genialnie. Pomijając prawie trzy miesięczny pobyt w szpitalu ze wskazań medycznych. Nie było ciężko, nawet z trojaczkami w brzuszku można fajnie funkcjonować. Miałam wrażenie, że pod koniec mam więcej energii wewnętrznej niż mój stan może spożytkować. 


I nagle organizm zaczął się buntować. 

Naszym celem był ukończony 35tc (23.06). Gdybyśmy wytrzymali do tej daty, pociągnęłabym jeszcze kilka dni i zrobiła mężowi genialny prezent na urodziny:) Niestety, wszystkiego przewidzieć się nie da. Ja - niskociśnieniowiec. Przed ciążą ciśnienie 80/60. Standard. Przed porodem blisko dwieście na sto. Stan który zaczął zagrażać i mi... Szybka decyzja. Rodzimy. Sprawdzenie miejsc na reanimacji noworodków. Miejsca będą w poniedziałek. Miałam 24 godziny na oswojenie się z myślą, że to już koniec ciąży... i początek najwspanialszej przygody życia!
Zaczęło się podejrzenie zatrucia ciążowego. W całej ciąży przytyłam 13kg! Przez ostatni tydzień przed porodem zatrzymało mi się 10 kg wody w organizmie! Spuchłam od pasa w dół. Miałam "mamucie nogi". Nie mogłam ogarnąć wyglądu tych nóg, jakbym nagle ważyła ze 100 kilo...  Po porodzie zeszło już 14kg:) Jeszcze zejdzie do końca woda i waga będzie pokazywała mniej niż przed ciążą. Kochane dzieci, wyciągnęły z mamusi wszystko:)

Nie bałam się porodu. Może troszkę. Cesarskie cięcie jest operacją. W końcu przecinają Ci wszystko w brzuchu... A gdyby coś poszło nie tak? Gdybym zostawiła ich samych? Szybko wyprosiłam te myśli z głowy. Będzie dobrze! Poród odbył się ekspresowo. Usłyszeć krzyk dziecka, usłyszeć krzyk trójki dzieci! O emocjach, szczęściu pisałam Wam TU

Każda kobieta inaczej znosi ciążę, poród, połóg. Ja dziękuje Bogu za tyle siły. Na drugi dzień, z samego rana popędziliśmy do dzieciaków. Mąż już kilka razy je odwiedzał, ja musiałam zadowolić się zdjęciami. Tęskniłam cholernie! Nie liczyło się nic innego, chciałam do dzieci. Myślę że to dało mi tyle siły żeby od razu wstać, i funkcjonować normalnie. Wstawanie w nocy co trzy godziny na ściąganie siary na początku też było ciężkie. Najgorsze było podnieść się z łóżka pierwszy raz, samej... Ale szybko znalazłam na to sposób:)

Miałam TRZY powody. Piętro wyżej miałam TRZY słodki, małe, kochane powody żeby czuć się dobrze. Wmówiłam sobie dobre samopoczucie i chyba sama w to uwierzyłam. Inni nie wierzyli że rodziłam 24h temu. Ja sama nie mogłam w to uwierzyć:)

Co było najgorsze w całym porodzie? Źle przyklejony plaster od rany:) Po zdjęciu plastra nie czułam że rodziłam. 
Każdej kobiecie życzę takiego porodu, tak dobrego samopoczucia i tyle siły! 

TOP