Jaki powinien być dobry lekarz prowadzący ciąże?

Jaki powinien być dobry lekarz prowadzący ciąże? Jakie powinien mieć cechy, doświadczenie czy podejście do pacjentki?



Są lekarze i "lekarze". To wiadomo nie od dziś. Przed ciążą chodziłam przez kilka lat do jednego lekarza. Do rutynowych kontroli był ok. Schody zaczęły się jak zaczęliśmy po ślubie starania o dziecko. Rok leczenia, czekania, wymuszania cierpliwości i nic. Zero efektów. Wiele lekarzy na początku starań daje rok czasu na zajście w ciąże. Po roku każą robić kolejny krok. Gdybym jeszcze raz miała podchodzić do starań, dałabym sobie max 3 miesiące. 3 cykle to moim zdaniem dość aby stwierdzić czy się da, czy nie. Po 3 miesiącach od razu zrobiłabym te badania które zrobiłam po pierwszej wizycie w klinice, szukałabym problemu nie czekając roku. 


Mój obecny lekarz po pierwszej wizycie i badaniach zdiagnozował PCOS. Dziwne, że poprzedni lekarz nie stwierdził tego przez tyle czasu.. 

Setki razy w internecie, na forach trafiałam na wypowiedzi dziewczyn będących już w ciąży. Robiłam wielkie oczy czytając niektóre wypowiedzi, serio! Mam nadzieje że wiele z nich zmieniło jednak swojego lekarza prowadzącego, dla bezpieczeństwa, zdrowia i życia dziecka. 

Jaki powinien być dobry lekarz prowadzący ciąże?

1. Nie powinien być wybrany z przypadku!
Ja przed zapisem do kliniki przewertowałam cały internet w poszukiwaniu opinii o wszystkich lekarzach pracujących w klinice. Popytałam tu i tam. Szczerze, mogłabym wybrać każdego z nich, ale wybrałam profesora W. To był dobry wybór, bardzo dobry!


2. Dostępny 24/dobę!
To moim zdaniem jeden z ważniejszych cech dobrego lekarza. Czytałam na forach pytania dziewczyn które radziły się w sprawach błahych, ale i takich które wymagają natychmiastowej konsultacji lekarskiej. Pisały, że nie mają numerów do swoich lekarzy, a przemiłe Panie w rejestracji najbliższą wizytę wyznaczały za kilka tygodni. Jedynym wyjściem była wycieczka na IP.  Kobieta która jest w ciąży po raz pierwszy, nie zawsze potrafi czasami ocenić problemu. Kobieta która jest z reguły panikarą niepokoi się wszystkim, co nowe. Ja należę do tego grona. Dlatego tak ważny w moim przypadku jest poczucie bezpieczeństwa, w każdej chwili mogę zadzwonić do profesora, powiedzieć co mnie niepokoi. Czasami uspokoi, czasami każe przyjechać za godzinę, dwie na wizytę. Zawsze jest dostępny! Gdy wyjeżdża na jakieś sympozjum za granicę, informuje i odsyła do 2 zastępujących go lekarzy. Poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne. 


3. Bez proszenia!
Spotkałam się z wieloma opiniami, że ciężarne muszą prosić o skierowanie na badania czy zwolnienie z pracy. To nie do pomyślenia! Są normy badań dla poszczególnych tygodni ciąży które należy wykonać właśnie w danym tygodniu. Wiele badań robi się dla sprawdzenia stanu zdrowia mamy, nie tylko dla kontroli, ale przede wszystkim aby na czas móc zareagować odpowiednim leczeniem. Gdy ciąża przebiega prawidłowo, USG wykonuje się kilka razy. Ja USG robione mam na każdej wizycie. Po każdym badaniu bardzo się uspokajam, wiedząc że wszystko jest dobrze - psychicznie odczuwam ulgę. Wizyty planowane są raz w miesiącu, pod koniec ciąży częściej. U mnie wizyta wypadała średnio co 3 tygodnie. Teraz będą częściej. Ja mogłabym jeździć codziennie, oby tylko wszystko było dobrze!

4. Pytanie za 100 punktów
Dobry lekarz, to lekarz który odpowie na wszystkie Twoje pytania. Nawet te które wydają Ci się głupie. Ja na każdą wizytę idę uzbrojona w listę pytań. Profesor cierpliwie odpowiada na każde. Nie zbywa, nie wyśmiewa. Po to jest. 

5. Czas wizyty 
W rejestracji wisi karteczka z informacją, że godzina umówionej wizyty jest godziną orientacyjną, z góry przepraszają za opóźnienia. Zrozumiałe. Wiem po sobie, na początku wizyty były krótsze. Teraz są coraz dłuższe. Na USG dzieciaczki są tak aktywne, że trzeba za nimi ganiać po brzuszku;) Należy zrozumieć że nie każda wizyta jest taka sama. Jedna pacjenta ma wizytę kontrolną, inna monitoring cyklu, trzecia usg, a czwarta może mieć badanie prenatalne. Ważne, aby niezależnie od rodzaju i typu wizyty, lekarz poświęcił Ci tyle czasu ile potrzebujesz. Na pytania, badania i rozmowę. dobry lekarz nie stawia na akord, a na dobro pacjentki i małego lokatora brzuszka.

6. NFZ CZY prywatnie?
To już indywidualna kwestia kobiety. Ja w życiu nie zdecydowałabym się na prowadzenie cięży na NFZ. Ograniczona ilość badań, usg, kolejki, długi czas oczekiwania na wizytę - chociaż podkreślam nie jest to regułą! Ja tak trafiałam. Oczywiście, poza zaletami jakie daje prywatna opieka liczą się pieniądze. Każda wizyta (przeważnie) jest płatna. Dodatkowe badania które też robię prywatnie (chociaż można robić na NFZ) są płatne. Od lat utarła się taka opinia, że prywatnie znaczy lepiej. Na moim przykładzie opinia ta się potwierdza. 


7. Lekarz pracujący w szpitalu
Wiele kobiet przy wyborze lekarza prowadzącego sugeruje się zatrudnieniem lekarza. Wiadomo, "swój" lekarz w szpitalu w którym zamierzasz rodzić to skarb. Mój nie pracuję na porodówce, ale jest dyrektorem kliniki w tymże szpitalu. Gdy w styczniu z plamieniami trafiłam do szpitala, jadąc - zadzwoniłam do profesora. Wchodząc na oddział już wiedzieli "co ze mną zrobić", na który oddział położyć i jakiego lekarza poinformować o przybyciu. W tamtym czasie było to dla mnie bardzo ważne. 

Podsumowując, czym powinien się cechować dobry lekarz prowadzący ciąże?
- dobry specjalista 

- dostępny 24h/dobę
- cierpliwy
- zaufany 

- dbający o dobro pacjentki i dziecka
- kierujący na wszystkie niezbędne badania
- poświęcający czas pacjentce 

- udzielający szczegółowych informacji


Dodałybyście coś do listy? 
Jakie cechy według Was powinien mieć dobry lekarz prowadzący?

10 komentarzy

  1. Wszystko się zgadza, każdy punkt. Z brzuszkowym chciałam spróbować prowadzić ciążę u lekarza w szpitalu na NFZ, niestety po 3 wizytach, nie wykrył u mnie krwiaka, który o mały włos nie doprowadził do poronienia. Na dodatek przez kilka dni w pierwszych tygodniach ciąży kazał przyjmować furalgin, który jak się później dowiedziałam od mojego obecnego lekarza, jest niedopuszczalnym lekiem w pierwszym trymestrze ciąży!
    O kolejkach w poczekalni, zaangażowaniu lekarza i zwieszonych min pielęgniarek lepiej nie wspominać.
    Coś mnie podkusiło, żeby spróbować jednak dzięki Bogu, że w porę się otrząsnęłam i wróciłam do swojego, sprawdzonego lekarza z pierwszej ciąży.
    Ostatnio nawet miałam sytuację dość awaryjną, jednak po szybkiej konsultacji telefonicznej, byłam już na wizycie, aby zobaczyć co się dzieje. Dodam również, że lekarz w tym dniu miał dzień wolny, jednak bez zastanowienie zaprosił mnie do siebie.

    Dobry lekarz to spokojny rodzic, bezpiecznie dziecko.
    Ja do tego wszystkiego dorzucam jeszcze położną, przed i po urodzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z położna nie miałam jeszcze przyjemności.. Chyba czas zająć się tematem:)

      Usuń
  2. Dzięki mojemu w ogóle zaszłam w ciążę, więc nawet się nie zastanawiałam, od razu wiedziałam, kto ją poprowadzi... mimo, że jedna wizyta kosztowała mnie 250zł, ale czułam się przynajmniej bezpiecznie i ufałam swojemu profesorowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Policzyliśmy ostatnio ile wydaliśmy na wizyty w przeciągu niecałego roku.... Ale spokój i poczucie bezpieczeństwa w moim przypadku sa bezcenne..

      Usuń
  3. Sa lekarze i sa "lekarze"masz racje.Ja jednak o wiele lepiej wspominam ciaze i porod w Uk,mimo tego,ze pierwsze dziecko rodzilam w Polsce i w szpitalu mialam jak bulka w maśle,mama pielegniarka,lekarz prowadzacy ordynator oddziału,rowniez 24h dostepny dla mnie pod telefonem,bo prywatnie chodziłam i za kazda wizyte placilam duuuzo.W Uk cala ciążę prowadzi tylko polozna.Ani jednego badania ginekologicznego(gdzie w Pl na kazdej wizycie siadasz na fotel),mialam traume powziernikowa po synu.Badania krwi sa umawiane z gory w tym tyg ktory nalezy zrobic...usg jesli nic sie nie dzieje sa dwa.W 12-14 tyg i 20-22.Ja niestety w 28 tyg zaczelam produkowac antyciala dla corci i od 32 tyg na usg chodzilam co 2 tyg,zeby sprawdzic czy mala rosnie i rozwija sie prawidlowo plus co 2 tyg badanie krwi,polozna co tydzien.Raz trafilam na bardzo niekompetentna pania doktor,ktora nie potrafila mi wytlumaczyc co to znaczy wszystko z tymi antycialami,bo grupe krwi oboje mamy B+...Wyrazilam swoje niezadowolenie i nastepne spotkanie z samym ordynatorem, w obawie ze napisze skarge(polozna zaproponowala,ze mi pomoże jak sie zdecyduje).Sam porod przez cesarskie ciecie planowane w 39tyg ciazy.Moj partnerem mogl byc ze mna,siedzial obok i trzymal mnie za reke,co dawalo mi ogromny komfort psychiczny.Plus byla przez caly czas z nami polozna,ktora byla cudowna ,ciepla dziewczyna a nie oschla jedza ktora mi mowi,ze "my to nie lubimy jak mezowie sa przy porodach,tylko przeszkadzaja i marudza"albo "No juz niech pani nie przesadza,ze to zabolało,jaka delikatna no"(kiedy to polozna myjac mnie pociagnela za cewnik).Jak slyszalam rodzace dziewczyny i teksty typu"czego sie drzesz kobieto to Ci urodzic nie pomoze,plakalam razem z nimi"...Po operacji dostalam mala odrazu naguska do piersi,wode przez slomke a 4 godz pozniej siedzialam i jadlam obiad(omlet,ciasto,sok pomaranczowy).Mialam wtedy sile na rekonwalescencje...a nie przez 2 dni suchary i woda.Dokladnie 24h po wyszlismy cala 3 do domu,acha dodam ze pytano mnie nawet czy maz zostaje na noc ze mna.Nie zostal,bo stwierdzilam,ze straszyzna potrzebuje przynajmniej jednego z rodzicow w tej chwili mimo iz jest babcia,jednak za duzo wrazen jak na jeden dzien.Pozniej co 2 dni polozna byla u nas w domu,sciagnela mi szwy.Bardzo szybko doszlam do siebie.Cudowny czas.Za nic nie musial placic.A w Polsce?Kogo nie stac na oplacenie prywatnie lekarza czy poloznej,czasami porod to mega trauma.Olewczy stosunek czy wrecz chamstwo wobec pacjentek.Okropne to jest.Co do zwolnien w pracy,mysle ze to troche przesada.Ciaza to nie choroba,czemu siedziec w domu jesli nic sie nie dzieje powaznego?Pracowalam do samego konca (3 tyg przed terminem odeszlam),po 8 godz i uwazam,ze jesli nie ma przeciwwskazań ze strony wykonywanej pracy i przebiegu ciazy, to nie powinni lekarze dawac zwolnien,bo to cala prawda,ze najdrozsza choroba w Polsce to ciaza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko się zgadza! Ja pierwszą wizytę odbyłam prywatnie. Była planowana dopiero w styczniu, po świętach, ale miałam silne bóle brzucha i obawiałam się, że to ciąża pozamaciczna. Nie mogłam dotrzeć w godzinach, w których lekarz przyjmował i było to tuż przed świętami, gdzie każdy chce jak najszybciej mieć wolne. A lekarz? Anioł! Poczekał aż dojadę do gabinetu i jeszcze z serdecznym uśmiechem przywitał w drzwiach :) Z dziecinką wszystko było ok :) Następną wizytę ze względów finansowych odbyłam w poradni K. Pani doktor nie pokazała mi dziecka na ekranie, wszystko odbyło się z wielką łaską, a na dodatek stwierdziła, że nie założy mi karty ciąży i nie da żadnych skierowań, bo JESZCZE COŚ SIĘ MOŻE STAĆ! Ciekawe po czym to stwierdziła, skoro dziecko było zdrowe >.< Na następną wizytę udałam się już do kogoś innego, polecanego. Również na NFZ i nie zawiodłam się. Pani doktor często zostaje po godzinach (właściwie zawsze), zawsze jest do dyspozycji pacjentek. Długo trzeba czekać w poczekalni (czasem nawet 2 godziny), ale dla mnie to nie wada, skoro wizyta trwa nawet godzinę. Zawsze można zadzwonić do gabinetu i zapytać o ile przesunie się wizyta i odpowiedź będzie nam udzielona miło, a nie z wielkiej łaski. Czasem położna nawet sama dzwoni, że jest opóźnienie i mamy się pojawić trochę później. Mimo, że Pani doktor pracuje dla NFZu to nie ma żadnego problemu z wystawieniem jakichkolwiek skierowań. A położna, która współpracuje z Panią doktor jest bardzo miła. Ostatnio nawet tak poprzestawiała wizyty, żebym mogła przyjechać na usg połówkowe z mężem. Dla mnie to skarb taka opieka, bo zazwyczaj wszystko jest robione z wielką łaską i powiedzą, że nie ma terminów i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rację masz mówiąc że prywatnie lepsza opieka,ale nie zawsze ja w pierwszej ciąży chodziłam do lekarza na nfz przyznam miałam ośrodek zdrowia kilka kroków od domu,jako że okropnie znosiłam ciąże jazdę samochodem było to dla mnie super miejsce lekarka która prowadziła ciąże super każde badanie wypisywała gdy coś się działo od razu na usg polecała innych specjalistów w razie czego...mimo że nie pracowała w żadnym szpitalu powiedziała mi wszystko co i jak i gdzie wg niej najlepiej by było,więc zdecydowałam się na nią drugi raz jak w ciązy bylam,i nie mogłam wybrać lepiej miałam krwawienia leki na podtrzymanie wizyty co kilka dni z usg jeśli była potrzeba badania,urodziłam kilka dni po terminie.Jestem bardzo zadowolona mimo kilku wad takim jak notoryczne spoźnienia pani doktor przywykłam i to wszystko na NFZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my w łodzi u profesora za jedna wizyte zaplacilismy 800 zl.. plus dojazd w jedna i w druga 300.. ale co spokoj to spokoj..

      Usuń
  6. Hej. Tak czytam Wasze wpisy i mam prośbę podajcie parę sprawdzonych nazwisk i miejsc gdzie przyjmują dani lekarze. Jestem właśnie na etapie poszukiwań, mieszkam koło Warszawy. Mój mail : martinezka2003@wp.pl . Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Trojaczki. Polub nas na Facebooku!