18 stycznia 2015

Nie każdy lekarz powinien nim być...

Przez ostatnie 3 miesiące miałam "przyjemność" dwukrotnego pobytu w szpitalu. Oba pobyty wspominam niezbyt dobrze. Nie przez warunki czy sam fakt konieczności pobytu w szpitalu. Przez niektórych ludzi tam pracujących. 



Szpital A. 
Szpital w małym miasteczku powiatowym. Trafiłam tam rok temu, po poronieniu. Zajęli się mną najlepiej jak mogli. Cudowny lekarz, mimo tak dramatycznej sytuacji okazał mi wiele współczucia i empatii. Dobrze wtedy trafiłam.. 3 miesiące temu, na samym początku ciąży, nie wiedząc jeszcze że jestem w ciąży leżałam tam na patologi ciąży. O 22 dostałam nagłego ataku bólu brzucha, do takiego stopnia że nie mogłam oddychać. Teraz już wiem, że był to moment zagnieżdżania się zarodka, a raczej zarodków:) Jaką wtedy dostałam diagnozę? Podejrzenie ataku wyrostka robaczkowego albo kamień w nerce. Nie zrobili mi usg, jedynie zbadali ginekologicznie. Tłumaczyli mi wtedy że lekarz który wykonuje usg będzie pojutrze.. Byłam w szoku! Jakim cudem na oddziale ginekologii nie ma lekarza który jest w stanie wykonać usg?

Dlaczego źle wspominam pobyt? Poza błędną diagnozą i zerowym poziomem podstawowych badań. Co najciekawsze dzień przed miesiączką zrobili mi test ciążowy z moczu, w szpitalnym laboratorium. Na karcie wypisu widnieje "test ciążowy ujemny". Po 2 dniach, w domu zrobiłam 5 testów z Tesco, za piątaka. Wszystkie pozytywne. 2 wyraźne krechy!
Najgorszy jednak był lekarz który mnie przyjmował. Jak ja śmiałam, obudzić go po 22 i przyjechać do szpitala? Obleśny, ubrany w cienki fartuch wyglądał jak pedofil z horrorów! Jakie teksty od niego usłyszeliśmy?

"Teraz te gówniary biorą hormony a potem przyjeżdżają do szpitala bo boli" 
"No co ja zrobię że boli, zastrzyk i leżeć. Cudotwórcą nie jestem" 


"Skąd mam wiedzieć co Pani jest, położę na oddział, może coś się wyjaśni"

Nie marzyłam o niczym innym, tylko jak najszybciej wyjść do domu!

Szpital B.
Najlepszy szpital wojewódzki. Rok temu. Jadę tam z krwawieniem. Poroniłam. W rejestracji po odczekaniu 3 minut przy okienku, czekając aż szanowne Panie przestaną wybierać coś tam na allegro mówię o co chodzi. Pada pytanie który to tydzień. Mówię że 5.

"A Pani to się może poronienie z okresem pomyliło.
5 tydzień to jeszcze żadna ciąża, po co histeryzować" 

Kazałam jej oddać mój dowód, powiedziałam swoje i pojechałam pędem do szpitala A.

Kilka dni temu trafiłam tam znów. Po uprzednim telefonie do mojego lekarza który jest dyrektorem jednej z klinik w tym szpitalu, Panie w rejestracji były już uprzedzone o moim przybyciu. Zbadał mnie ginekolog dyżurujący, dużo mówił, tłumaczył, zrobił USG i stwierdził to co było wtedy najważniejsze. Z Trio wszystko dobrze. Nie położył mnie na oddział patologii, ale do kliniki profesora który prowadzi moją ciąże.
Tam zajmował się mną dr E. Mój lekarz zajmuje się tam in-vitro i innymi badaniami. Dr E. jako jego zastępca opiekuje się pacjentkami na oddziale. Po pierwszym obchodzie zalałam się łzami. Na każdy kolejny czekałam jak na ścięcie głowy. Zabrał mnie na USG. Chciałam wiedzieć jedno, czy z Trio wszystko ok. Krwawienie krwawieniem, z tym sobie poradzimy. Na daną chwilę chciałam wiedzieć czy z dziećmi wszystko dobrze. Okazało się że jest. Ciąże żywe, brykają sobie słodko:) Ale co wtedy usłyszałam?

"Wie Pani, to ciąża wysokiego ryzyka. Trojaczki. To nie jest normalne. Nikt nie da Pani gwarancji że za tydzień czy dwa ta ciąża się nie zakończy! Tu się wszystko może zdarzyć.. " 

"Pan doktor mówi co chce, ja wiem że będzie dobrze i tylko to przyjmuje do wiadomości. Do widzenia.. "


Przez kolejne 2 dni był po prostu do dupy. Zero konkretnej informacji, nic nie można było się dowiedzieć, na jakiekolwiek pytania odpowiadał po swojemu. Zapytałam czy przy ew. wypisie zrobią mi jeszcze USG aby upewnić się że wszystko okej.. "A po co Pani co 2 dni usg, to nie monitoring" Amen! W końcu zapytał mnie kto prowadzi moją ciążę, usłyszał nazwisko i zmienił swoje podejście. Za późno. W środę mam kontrolę u swojego profesora w klinice, nie omieszkam opowiedzieć mu o kompetencji dr E! Pielęgniarki - zależy od zmianę. Jedne po kilka razy dziennie przychodziły z pytaniem czy czegoś nam nie potrzeba, czy w czymś mogą pomóc. Inne bez słowa robiły bolesny zastrzyk i wychodziły.. bez słowa.

Niektórzy ludzie nie nadają się po prostu do pracy z ludźmi. Na oddziale na którym leżałam były różne pacjentki. Wiele po poronieniu, z ciążą obumarłą. Czekające na zabieg "czyszczenia" lub po.. Nie chcę wiedzieć co im mówił. Pacjent nie przychodzi do szpitala na wakacje. Leży tam z jakiegoś powodu. Potrzebuje wsparcia, otuchy i dobrego słowa. Nie chce dołowania i złego nastawienia. Owszem, lekarz musi mówić prawdę o stanie zdrowia, ale powinien oszczędzić złych słów, złych emocji. Wsparcie jest ważne. Tak dużo leży w psychice pacjenta.

Cieszę się że jestem już w domu. Mimo że objawy nie do końca minęły, jest lepiej. Leżę, odpoczywam. Nie robię nic. Mąż stanął na wysokości zadania i przejął wszystkie obowiązki domowe. Okazało się że pralka nie jest w cale taka straszna w obsłudze, dowiedział się gdzie leżą kostki rosołowe i do czego służą szmatki z mikrofibry:) Jestem z niego dumna.

Mam nadzieję że szybko zapomnę o koszmarnym pobycie w szpitalu. Jestem w stanie znieść wszystko dla dobra dzieci, ale  szacunek i odrobina empatii należy się każdej pacjentce!

22 komentarze

  1. Wspolczuje takich przezyc. Moim zdaniem powinnas pojechac po nazwiskach, lub wystawic gdzies opinie...chociaz w sumie po co ci te nerwy... trzymaj sie i wypoczywaj. Zycze lepszej dalszej ludzkiej opieki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinię to ja napisze po porodzie:p Nie daj Boże znów na niego kiedyś trafię.. ;)

      Usuń
  2. Tyle sie opisalam i komentarz wcielo w skrocie przy moich blizniakach nikt nie dawal szans lezalam od 5 tyg z plamieniem ur w 30 szpital i personel to najwiekszy koszmar mojej ciazy ale na szczescie dzieci zdrowe Ala i Dominik przesylaja buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszmar :((( Przykro mi :( Najważniejsze to zdrowe dzieci! Ja też mam tylko to w głowie. Jakbym musiała przeżyłabym tygodnie z tymi tekstami.. oby było dobrze:)

      Usuń
  3. Olać to inaczej byśmy zwariowały, chyba większość z nas to spotyka. A Trio silne i będzie wszystko w jak najlepszym porządku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sorry ale ja czytam takie historie to mi sie wydaje ze Polska to daleko za murzynami... przykro mi ze musialas przez to przechodzic:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd ja znam takie traktowanie, ech... Zresztą, Ty wiesz, bo dzisiaj o tym gadałyśmy... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie kochana, trzeba zacisnąć zęby i wytrwać!:)

      Usuń
  6. oo widzisz z tymi wakacjami w szpitalu to ja miałam historię ... :( jak po pięciu godzinach po cesarskim cięciu trzeba było wstać z łóżka i przejść salę obok pielęgniarka spojrzała na moją torbę i mówi: a pani tu na wakacje przyjechała, że taka torbę ma? ( w niej miałam tylko ręczniki, szlafrok i bieliznę) co pani myśli, ze ja ja będę nosić? Proszę samemu bo ja nie zamierzam jej nieść. Wiec stanęłam na wysokości zadania ( w tamtej chwili myślałam tylko o tym żeby się nie rozpłakać) wzięłam ta torbę na ziemie i sobie ja popchałam nogami :( ooo taki mi sie personel trafił :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra! No już w takiej sytuacji ja bym chyba nie wytrzymała. Mój mąż to na pewno! Rozerwałby tą babę w strzępy! Przykro mi :(

      Usuń
  7. Wiem co czujesz, chore jest też to, że u nas Np po porobieniu kładą kobiety z kobietami czekającymi na poród. Jestem przykładem, że marzenia się spełniają-po dwóch straconych ciążach mam 2 zdrowe córeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakaś abstrakcja! Nie do pomyślenia. Sama leżałam pierwszy dzień z dziewczyną która poroniła.. nie wiedziałam o czym mam z nią rozmawiać, jak jej pomóc.. Ciężka sytuacja dla mnie, nie wiem co ona mogła czuć.. :(

      Usuń
  8. W drugiej ciazy lezalam 5 razu w szpitalu po kilka tygodni...Wierz mi ze slyszlam od lekarzy i pielegniarek duzo gorsze teksty niz Ty, byly one skierowane do mnie i do wiekszosci pacjentek na patologi ciazy. Wiekszosc miala nas poprostu gdzies, tylko kilka osoba, policzylabym ich na palcach jednej reki, potrafila rozmawiac normalnie i szczerze z pacjentkami. Takze nie przejmuj sie, wysluchaj i najlepiej nie komentuj, nie wiesz ile jeszcze razy mozesz trafic do szpitala i na ten sam personel....Doczekaj spokojnie do konca ciazy, a ich olej,niech sobie gadaja...U mnie na szczescie ciaza zakonczyla sie dobrze, ale wiele dzieczyn ktore spotkalam w szpitalu przeżywalo koszmar...Życze powodzenia,bedzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zostałam skreślona u ordynatora oddziału za nazwisko lekarza prowadzącego (Panowie sie nie znosili) to jak mnie traktował Pan Ordynator przechodź ludzkie pojęcie. Niestety lekarzy z powołaniem ze świecą szukać. Zdrówka dla Pani i Bubków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz E. jak dowiedział się kto jest moim lekarzem prowadzącym nagle zmienił podejście;)

      Usuń
  10. Marcelina Felisiak :)
    Współczuję i wiem jednocześnie o czym piszesz. Leżałam prawie miesiąc w szpitalu na patologii ciąży, najpierw w jednym szpitalu gdzie to mnie straszyli że dziecko nie przybiera na wadze i trzeba szybko ciążę rozwiązać bo mogę poronić-jak mnie zestresowali i nastawili na najgorsze to aż mi się skurcze nagle z tych emocji na KTG pojawiły a z tego szpitala do drugiego mnie przewieźli -do kliniki i tam całkiem inne podejście, na spokojnie i próbowali mi wywołać poród naturalnie ale nie dało rady i skończyło się cesarskim cięciem w 37 tyg. a synek dziś z nami i urodził się mały bo miał 2460g ale zdrowy i teraz pięknie przybiera na wadze :) a jak wspomnę ten czas w pierwszym szpitalu to aż miałam nogi z waty ze strachu w obawie o dziecko , ten drugi szpital na szczęście przywrócił mi równowagę psychiczną i całkiem na spokojnie podeszli do mojej ciąży :) Nie każdy nadaje się na lekarza, bo zamiast leczyć i wspierać , to co niektórzy dołują i stawiają diagnozy które się nie sprawdzają i nie w każdym przypadku są słuszne, zabierając nadzieję pacjentce na szczęśliwe rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykre to :/
    Na szczescie sa tez Dr z powolaniem i sercem do tej pracy <3

    Tez mialam podobna historie przy krwawieniu ze moze to okres a nie ciaza :/
    Dodal jeszcze juz po USG ze jesli koniecznie chce to wezmie mnie na oddzial i mooze cos z tego bedzie ...
    Igor ma ponad 2l :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile ja się naklęłam czytając ten post... czy w dzisiejszych czasach jak nie zapłacisz i to słono! To nie zdobędziesz informacji, fachowej obsługi? co za czasy...
    tez nie miałam łatwo... oto moje perypetie z lekarzami
    http://optymistycznie.eu/?p=316

    OdpowiedzUsuń

TOP