31 stycznia 2015

Ciążowe SUSHI - przepis


SUSHI chodziło za mną od początku ciąży. Do tej pory nie byłam wielką fanką tego przysmaku. Nie lubię surowego mięsa, ryb. Każde mięso musi być dopieczone. Sushi jadaliśmy kilka razy w roku. Od początku ciąży miałam wielką ochotę na sushi! Jak wiadomo, w ciąży nie można jeść surowego mięsa, ryb. Znalazłam alternatywę. Zrobiliśmy domowe sushi ze składników które w ciąży nie są zabronione!


SKŁADNIKI:
PODSTAWA:

- torebka ryżu (wystarczy na ok 5 płatów nori),ja użyłam zwykłego
- płaty nori
RYBY:

kawałek pieczonego łososia, mintaja
- paluszki surimi (gotowane kilka minut we wrzątku)
WARZYWA:

- rukola
- papryka
- ogórek
- por
SOSY:

- majonez wymieszany z solą, pieprzem i odrobiną soku z cytryny
- sos sojowy do podania 



SPOSÓB PRZYGOTOWANIA: 

Płat nori kładziemy na macie. Ok. 2 cm od brzegu układamy składniki. Np. sos majonezowy, ryż, warzywa, łosoś. Kombinacja dowolna. Zwilżamy początek płatu nori i pozostałe wolne miejsce wodą. Ułatwi to zawijanie kawałka sushi. Do zawinięcia kawałka można użyć specjalnej maty. Mi jednak lepiej było zwijać kawałek bez pomocy maty.

Tak przygotowane kawałki kroimy ostrym nożem na mniejsze kawałeczki.
Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem.

Czas przyrządzenia:  ok 30 min.
Koszt: ok 15 zł
Z 5 płatów wyszło nam ponad 30 kawałków.

Smacznego!:)







CZYTAJ DALEJ
29 stycznia 2015

Badania prenatalne

Nie mogłam się doczekać telefonu z kliniki. Czekaliśmy na wyniki badań prenatalnych. Na USG było wszystko dobrze. Pobrali mi także krew do badań. Na wyniki czekaliśmy ok 2 tygodni. Na szczęście wszystko jest dobrze. Kamień spadł mi z serca. Wiedziałam że będzie dobrze, musiało być!


Bałam się tych badań. Może nie tyle badań a wyniku. Celem badań w ciąży jest wykluczenie wad rozwojowych płodu. Dlaczego te badania są tak ważne? Badanie umożliwia rozpoznanie i podjęcie leczenia niektórych wad rozwojowych już podczas ciąży, inne natomiast można leczyć bezpośrednio po urodzeniu dziecka.


Istnieją dwie grupy badań prenatalnych w ciąży – inwazyjne oraz nieinwazyjne. Badania prenatalne inwazyjne wymagają pobrania tzw. płynu owodniowego, natomiast badania nieinwazyjne opierają się o ultrasonografii oraz badaniu krwi. Ja miałam pobieraną krew i wykonywane USG, gdzie profesor mierzył dzieci, upewniał się że kości nosowe są na swoim miejscu.

Badania prenatalne nieinwazyjne nie pozwalają postawić pewnej, jednoznacznej diagnozy a jedynie oszacować ryzyko wystąpienia wad płodu. Są one całkowicie bezpieczne zarówno dla dziecka jak i matki a ich wynik stanowi podstawę do ewentualnego wykonania badań inwazyjnych.

Co można wykryć dzięki badaniom?

-Choroby spowodowane anomaliami chromosomowymi (np. zespół Downa)
-Otwarte wady cewy nerwowej
-Część chorób metabolicznych

Badanie USG genetyczne trwa od 40-60 minut i jest wykonywane przez doświadczonego specjalistę na bardzo czułym sprzęcie. Dzięki niemu możliwe jest dokładne zbadanie takich parametrów jak (w zależności od wieku ciąży) pęcherzyka ciążowego i żółtkowego, grubość fałdu karkowego, kości nosowe, zarys i wymiary poszczególnych organów płodu oraz pracę jego serca, długość kości udowych, a także łożysko, pępowinę i płyn owodniowy. USG genetyczne umożliwia wykrycie u dziecka niektórych chorób genetycznych tj. zespół Downa, Edwarda lub Turnera; a także wady wrodzone tj. bezmózgowie, wady serca, rozszczep wargi lub kręgosłupa, wodogłowie oraz karłowatość. 
* www.badaniaprenatalne.pl

Kiedy wykonać badania prenatalne?

- Między 10 a 14 tygodniem ciąży – test PAPP-A oraz pierwsze badanie USG
- Między 15 a 21 tygodniem ciąży – USG genetyczne
- Po 14 tygodniu ciąży – test potrójny
- Koniec pierwszego trymestru ciąży (ok. 12, 13 tygodnia ciąży) – badanie przepływu w obrębie przewodu żylnego oraz przepływ przez zastawkę trójdzielną


Więcej o badaniach, chorobach, wynikach możecie przeczytać m.in. na portalu www.badaniaprenatalne.pl

Mamuśki, miałyście robione badania? Też nie mogłyście doczekać się wyniku? 
CZYTAJ DALEJ
28 stycznia 2015

Z miłości powstaje cud...

Na Święta zamówiłam nam jeszcze jeden mały, bardzo osobisty drobiazg - Fotoksiążkę z naszymi zdjęciami. Chciałam uwiecznić nasze wspólne prawie 4 lata. Chciałam żeby te cudowne chwile nie uciekły, zamknęłam je w książce. Pół książki to nasze zdjęcia od początku znajomości. Pierwsze wakacje po miesiącu od poznania;), pierwsze wspólne wypady na weekend, pierwsze "razy". Druga część to najfajniejsze zdjęcia ślubne:)

Zakręciła mi się łezka w oku, przeżyliśmy wspólnie tyle wspaniałych chwil. Każda strona książki przepełniona jest wielką miłością. Miłością z której zrodziły się nasze trzy cuda.

Polecam każdemu taką formę utrwalenia wspomnień. Mam dla Was promocję.
Na fotoksiążki ślubne -40% na formaty 25x20 i 30x30 - szczegóły TU.
Promocja ważna do niedzieli 1.02.2015.
Pamiętajcie też o kodzie promocyjnym -50 zł ! Możecie go zrealizować TU.

A teraz? Celebrujemy każdą wspólną chwilę. Wyjazdy zgodnie z zaleceniami lekarza odpuściliśmy. Każde popołudnie to nasz czas. Czas którym delektujemy się, póki mamy na to czas. Za kilka miesięcy będziemy marzyć o takich chwilach...

Z miłości powstaje cud. Warto dbać o więź, o wspólne chwile i relacje które budują mocny i solidny związek. Miłość to cudowne uczucie.. 


















Kolejny taki album będzie w całości poświęcony naszej cudownej trójeczce ;)

CZYTAJ DALEJ
27 stycznia 2015

Dylematy

Ciąża to wspaniały czas. Czas oczekiwania na narodziny cudu. Czas delektowania się każdą chwilą, każdym kolejnym tygodniem ciąży. Czas przeplatany ze szczęściem i strachem. Nie da się tego uniknąć.


Z natury jestem panikarą. Przeżywam wszystko. Martwię się o wszystko.. dosłownie. W ciąży musiałam odsunąć od siebie każde złe, negatywne myśli. Z pojawieniem się 2 kresek na teście przestawiłam swoje myślenie, towarzyszy mi jedna myśl: WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE! Musi być!

Pierwszym dylematem przed którym stanęliśmy był pokoik dzieci. Miałam wizję idealnego pokoju, z dużym łóżeczkiem, białymi meblami, wygodnym pastelowym fotelem. Miała być duża przestrzeń. Będzie nieco inaczej. Zmieścimy tam 3 łóżeczka!

Kolejne dylematy to imiona. Typów mieliśmy po kilka dla obu płci. Jak przyszło do wyboru - pustka. Mamy faworytów, ale o tym później..

Inne dylematy? Wyprawka. Większość produktów x 3! R A Z Y  T R Z Y ! Ogarnęło mnie przerażenie. Kolejny raz moja wizja pięknej wyprawki została zweryfikowana. Wiadomo, wyprawka to spory wydatek! A wyprawka x3? Musimy kombinować. Tym bardziej że zaczęliśmy remont, gruntowny remont pokoiku dzieci. Istna demolka.

Najbliższe miesiące to dla nas duże wyzwanie. Odliczamy tygodnie, i walczymy o każdy tydzień ciąży. Zrobimy wszystko, aby dzieci posiedziały w brzuszku jak najdłużej:) Zaczynamy remont pokoiku, kompletujemy wyprawkę. I tu zaczynają się schody. Pojawia się tysiąc pytań.

Spędzam długie godziny na wertowaniu internetu. Szukam odpowiedzi na pytania. Zaczynając od wyboru najlepszego materaca, do porównania opinii, testów monitorów oddechu. Swoją drogą znalezienie wyprawki awaryjnej w rozmiarze 44 też nie jest łatwe. Zajmuje mi to sporo czasu, daje możliwość odskoczni i przestawienia myślenia. Nie dopadają mnie myśli o problemach i zagrożeniach jakie wiążą się z ciążą trojaczą. Nie dopuszczam do siebie takich tematów, myśli.

Siedzę więc sobie ze szklanką soku i buszuję po sklepach online. Tyle tego jest. Co wybrać? Ile? Jakie? Te, czy inne?

Pomożecie? Jest Was ponad 3000 unikalnych czytelniczek. Zakładając że połowa z Was jest już mamami, mam niezłą gromadkę opinii.

Mam nadzieję że będziecie mi towarzyszyć w kompletowaniu wyprawki, w dylematach i zagwozdkach jakie się pojawią:)

CZYTAJ DALEJ
23 stycznia 2015

10 dekoracji do pokoju dziecka - DIY


Urządzenie pokoju dla trójki dzieci to nie lada wyzwanie. Nie tylko finansowe, ale przede wszystkim organizacyjne. Od dawna jeden z pokoi czekał na swojego nowego lokatora. Doczekał się trzech:)

Miałam wizję idealnego, przestronnego pokoju. Teraz musimy rozplanować rozkład mebli na 20m2. Trzy łóżeczka, wbrew pozorom zajmują sporo miejsca. Rozwaliliśmy kominek, bardzo było mi szkoda. Ale dało to nam sporo dodatkowego miejsca. Remont trwa, niedługo pokażę Wam metamorfozę:)

Postanowiłam z głową  rozplanować wszystkie wydatki. Od wyprawki po urządzenie pokoju. Ojciec rodu zajął się remontem, ja planuję wystrój. Znalazłam dużo fajnych inspiracji na dekoracje które można wykonać własnoręcznie. Koszt od kilku do kilkudziesięciu złotych. Efekt - rewelacja!
Źródło zdjęć: pinterest.com

1. DYWAN
Znalazłam kilka fajnych sposobów na wykonanie dywanu. W pokoiku będzie miękka wykładzina, ale pokuszę się o zrobienie małych dywaników. Wypróbuję sposób pierwszy, z małymi pomponikami z włóczki. 





2. Pompony
Jak zrobić pompony pokazałam Wam TU. Mam zamiar wykonać kilka dużych pomponów do pokoju dzieci, w odpowiedniej kolorystyce:) 



4. Łapacze snów
Bardzo fajnie wyglądają w delikatnych, pastelowych wnętrzach. Wystarczy babcina serwetka albo zmysł artystyczny i szydełko i kilka dodatków.



5. Półeczki
Opcji półeczek DIY jest wiele. Ja znalazłam kilka przykładów, do realizacji których wystarczy płyta mdf i farba. 





6. Ozdoby na ścianę

  


7. Literki. Mogą być pierwsze litery imion,zdrobnienie, napis czy całe imię. Możliwości wykonania są setki. Karton + włóczka, karton+materiał, styropian+ozdoba itp! 


8. Lampki w stylu cotton ball lights. Czego potrzebujemy do wykonania własnych cotton ball'sów? Lampek choinkowych i piłeczek do ping ponga.


9. Chmurki i inne ozdoby. Można zrobić gwiazdki, księżyc i inne cuda. Technik wykonania jest wiele. Można je uszyć i wypchać owatą, wyciąć z kartonu itp. 


10. Spersonalizowane ozdoby 

Ostatnie propozycje pożyczyłam od Marty z bloga TomiTobi.pl :*
Serduszka skradły moje serce! Już widzę 3 wielkie obrazy na ścianie, po urodzeniu dzieci. Każde zawiera najważniejsze informacje, szczegóły z życia dziecka. Marta ostatnio też pokazała jak przygotować baner z filcu. Proste a jakże piękne ozdoby! 




Pochwalę się jak mi wyszło!:)
CZYTAJ DALEJ
22 stycznia 2015

BOY ? GIRL ? BOY ? GIRL ? BOY ? GIRL ?

Odliczałam dni do wizyty kontrolnej po pobycie w szpitalu. Miałam się zgłosić za 2 tygodnie, na wizytę poszliśmy o 5 dniach.  Musiałam mieć pewność że wszystko jest OK! JEST ! I to najważniejsze. Uspokoiłam się w kilka sekund!:)

Profesor w doskonałym humorze zgodził się ujawnić wielka tajemnicę:) Szukał, szukał i znalazł !

A więc.. spodziewamy się..

SYNKA, CÓRECZKI I NIESPODZIANKI <3

Tak, tak! Jedno z dzieci już pokazało swój charakterek, obróciło się dupskiem i nie chciało ujawnić kim jest. Poczekamy! Mamy też świadomość że USG nie daje niby 100% pewności. Ale wierzymy że nasz profesor jest nieomylny:)
Nie mogło być inaczej. Miałam swoje przeczucia:) Poniżej jedno z Bubków uśmiechnięte, pokazuje "OK" :)


W którym tygodniu poznałyście płeć dziecka? Sprawdziło się?:)
CZYTAJ DALEJ
19 stycznia 2015

3 dziewczynki, 3 chłopców a może i to i to?


Za 2 dni mam wizytę kontrolną po pobycie w szpitalu. Na ostatniej wizycie próbowaliśmy wyciągnąć z profesora informację odnośnie płci. W sumie nie ważne jacy lokatorzy mieszkają w brzuszku, najważniejsze aby byli zdrowi, silni i mieszkali tam jak najdłużej. W głowie jednak pojawiają się myśli - kto tam mieszka:) Profesor stwierdził że on już swoje widzi, ale my dowiemy się na kolejnej wizycie, co by się nie pomylił:) W środę nie wyjdę z gabinetu bez informacji. Marzy nam się mieszanka <3 Wśród najbliższych znajomych mamy tylko dwie dziewczynki, cała reszta to chłopaki. Znajome już zacierają ręce na sukieneczki i kokardki we włosach;) Zapewne będziemy się cieszyć z trzech córek, i oszalejemy na wieść o trzech mężczyznach! Ciekawość mnie zżera!

Zabobonów odnośnie płci jest wiele. Jeden z nich podobno mówi, że jeśli w ciąży tracisz urodę - będzie dziewczynka. Ona podobno odbiera urodę. Jeżeli piękniejesz - będzie chłopiec. 


Nigdy nie uważałam siebie za piękność. Serio.. Mąż się wścieka jak tak mówię, ale cóż;) Oto dialog przy wczorajszym wieczornym myciu zębów. 

Żona: Wiesz kochanie, nie wiem.. ale od kilku tygodni mam wrażenie że wyładniałam. Tak mi się podoba twarz, oprawa oczu mi się zmieniła. Nareszcie mam takie duże, wyraźne oczy. 

Mąż: Znów zaczynasz?! Jesteś najpiękniejsza na świecie..
Żona: Oj tam. Podejrzewam że w takim wypadku będzie 3 męskich chłopów. 
Mąż: Spoko, dla równowagi zrobimy 3 dziewczynki

Żona:  :O :O :O ! 


Inne zabobony, niektóre naprawdę są niezłe!

- Jeśli u ciężarnej pojawiły się piegi – urodzi dziewczynkę
- Jeśli brzuch jest okrągły lub opadnięty będzie dziewczynka, a jeśli spiczasty – chłopiec
- Jeśli ciągnie cię do słodkich smaków - córka. A jeśli najchętniej jadasz produkty białkowe, takie jak mięso czy ser - będzie syn.
- Jeśli w ciąży często miewasz humory, najprawdopodobniej urodzisz córkę.
- Dziewczynka urodzi się, jeśli kobieta sypiając w ciąży, zazwyczaj odwraca się w stronę południa, natomiast chłopiec, jeśli na północ.
- Jeśli dodatkowe kilogramy idą ciężarówce w pupę, będzie dziewczynka.

i tak dalej i tak dalej ;)

Miałyście przeczucia? Sprawdziły się?
CZYTAJ DALEJ
18 stycznia 2015

Nie każdy lekarz powinien nim być...

Przez ostatnie 3 miesiące miałam "przyjemność" dwukrotnego pobytu w szpitalu. Oba pobyty wspominam niezbyt dobrze. Nie przez warunki czy sam fakt konieczności pobytu w szpitalu. Przez niektórych ludzi tam pracujących. 



Szpital A. 
Szpital w małym miasteczku powiatowym. Trafiłam tam rok temu, po poronieniu. Zajęli się mną najlepiej jak mogli. Cudowny lekarz, mimo tak dramatycznej sytuacji okazał mi wiele współczucia i empatii. Dobrze wtedy trafiłam.. 3 miesiące temu, na samym początku ciąży, nie wiedząc jeszcze że jestem w ciąży leżałam tam na patologi ciąży. O 22 dostałam nagłego ataku bólu brzucha, do takiego stopnia że nie mogłam oddychać. Teraz już wiem, że był to moment zagnieżdżania się zarodka, a raczej zarodków:) Jaką wtedy dostałam diagnozę? Podejrzenie ataku wyrostka robaczkowego albo kamień w nerce. Nie zrobili mi usg, jedynie zbadali ginekologicznie. Tłumaczyli mi wtedy że lekarz który wykonuje usg będzie pojutrze.. Byłam w szoku! Jakim cudem na oddziale ginekologii nie ma lekarza który jest w stanie wykonać usg?

Dlaczego źle wspominam pobyt? Poza błędną diagnozą i zerowym poziomem podstawowych badań. Co najciekawsze dzień przed miesiączką zrobili mi test ciążowy z moczu, w szpitalnym laboratorium. Na karcie wypisu widnieje "test ciążowy ujemny". Po 2 dniach, w domu zrobiłam 5 testów z Tesco, za piątaka. Wszystkie pozytywne. 2 wyraźne krechy!
Najgorszy jednak był lekarz który mnie przyjmował. Jak ja śmiałam, obudzić go po 22 i przyjechać do szpitala? Obleśny, ubrany w cienki fartuch wyglądał jak pedofil z horrorów! Jakie teksty od niego usłyszeliśmy?

"Teraz te gówniary biorą hormony a potem przyjeżdżają do szpitala bo boli" 
"No co ja zrobię że boli, zastrzyk i leżeć. Cudotwórcą nie jestem" 


"Skąd mam wiedzieć co Pani jest, położę na oddział, może coś się wyjaśni"

Nie marzyłam o niczym innym, tylko jak najszybciej wyjść do domu!

Szpital B.
Najlepszy szpital wojewódzki. Rok temu. Jadę tam z krwawieniem. Poroniłam. W rejestracji po odczekaniu 3 minut przy okienku, czekając aż szanowne Panie przestaną wybierać coś tam na allegro mówię o co chodzi. Pada pytanie który to tydzień. Mówię że 5.

"A Pani to się może poronienie z okresem pomyliło.
5 tydzień to jeszcze żadna ciąża, po co histeryzować" 

Kazałam jej oddać mój dowód, powiedziałam swoje i pojechałam pędem do szpitala A.

Kilka dni temu trafiłam tam znów. Po uprzednim telefonie do mojego lekarza który jest dyrektorem jednej z klinik w tym szpitalu, Panie w rejestracji były już uprzedzone o moim przybyciu. Zbadał mnie ginekolog dyżurujący, dużo mówił, tłumaczył, zrobił USG i stwierdził to co było wtedy najważniejsze. Z Trio wszystko dobrze. Nie położył mnie na oddział patologii, ale do kliniki profesora który prowadzi moją ciąże.
Tam zajmował się mną dr E. Mój lekarz zajmuje się tam in-vitro i innymi badaniami. Dr E. jako jego zastępca opiekuje się pacjentkami na oddziale. Po pierwszym obchodzie zalałam się łzami. Na każdy kolejny czekałam jak na ścięcie głowy. Zabrał mnie na USG. Chciałam wiedzieć jedno, czy z Trio wszystko ok. Krwawienie krwawieniem, z tym sobie poradzimy. Na daną chwilę chciałam wiedzieć czy z dziećmi wszystko dobrze. Okazało się że jest. Ciąże żywe, brykają sobie słodko:) Ale co wtedy usłyszałam?

"Wie Pani, to ciąża wysokiego ryzyka. Trojaczki. To nie jest normalne. Nikt nie da Pani gwarancji że za tydzień czy dwa ta ciąża się nie zakończy! Tu się wszystko może zdarzyć.. " 

"Pan doktor mówi co chce, ja wiem że będzie dobrze i tylko to przyjmuje do wiadomości. Do widzenia.. "


Przez kolejne 2 dni był po prostu do dupy. Zero konkretnej informacji, nic nie można było się dowiedzieć, na jakiekolwiek pytania odpowiadał po swojemu. Zapytałam czy przy ew. wypisie zrobią mi jeszcze USG aby upewnić się że wszystko okej.. "A po co Pani co 2 dni usg, to nie monitoring" Amen! W końcu zapytał mnie kto prowadzi moją ciążę, usłyszał nazwisko i zmienił swoje podejście. Za późno. W środę mam kontrolę u swojego profesora w klinice, nie omieszkam opowiedzieć mu o kompetencji dr E! Pielęgniarki - zależy od zmianę. Jedne po kilka razy dziennie przychodziły z pytaniem czy czegoś nam nie potrzeba, czy w czymś mogą pomóc. Inne bez słowa robiły bolesny zastrzyk i wychodziły.. bez słowa.

Niektórzy ludzie nie nadają się po prostu do pracy z ludźmi. Na oddziale na którym leżałam były różne pacjentki. Wiele po poronieniu, z ciążą obumarłą. Czekające na zabieg "czyszczenia" lub po.. Nie chcę wiedzieć co im mówił. Pacjent nie przychodzi do szpitala na wakacje. Leży tam z jakiegoś powodu. Potrzebuje wsparcia, otuchy i dobrego słowa. Nie chce dołowania i złego nastawienia. Owszem, lekarz musi mówić prawdę o stanie zdrowia, ale powinien oszczędzić złych słów, złych emocji. Wsparcie jest ważne. Tak dużo leży w psychice pacjenta.

Cieszę się że jestem już w domu. Mimo że objawy nie do końca minęły, jest lepiej. Leżę, odpoczywam. Nie robię nic. Mąż stanął na wysokości zadania i przejął wszystkie obowiązki domowe. Okazało się że pralka nie jest w cale taka straszna w obsłudze, dowiedział się gdzie leżą kostki rosołowe i do czego służą szmatki z mikrofibry:) Jestem z niego dumna.

Mam nadzieję że szybko zapomnę o koszmarnym pobycie w szpitalu. Jestem w stanie znieść wszystko dla dobra dzieci, ale  szacunek i odrobina empatii należy się każdej pacjentce!
CZYTAJ DALEJ
12 stycznia 2015

Koniec pierwszego trymestru...

Po wizycie opanował mnie spokój. Potrzebowałam tej wizyty aby uspokoić się wewnętrznie. Miałam kilka pytań, obaw.. Niepotrzebnie. Z bubkami wszystko OK! Mają po 5 cm, fikają w swoich domkach:)


Dziś mieliśmy też badania prenatalne. Z USG wynika że wszystko jest dobrze. Cudownie było widzieć bijące serduszka, kręgosłupy, malutkie machające rączki. Wynik za tydzień, a
le ja wiem że wszystko będzie dobrze:)

Płakałam jak bóbr... to najcudowniejszy widok!

Czas na akcje WYPRAWKA :) Całe życie na to czekałam! Spełniają się nasze marzenia :)))




CZYTAJ DALEJ
11 stycznia 2015

Strach

Ostatnio na blogu mniej postów. Wybaczcie... 


Dziś zaczęliśmy 12 tc. Jutro wizyta, mam nadzieję że w końcu odetchnę z ulgą. Przynajmniej na jakiś czas, do kolejnego "krytycznego" tygodnia. Przez ostatnie tygodnie mieliśmy 2 sytuacje awaryjne, na szczęście wszystko skończyło się dobrze. 

Ciąża trojacza jest ciążą wysokiego ryzyka. Do tej pory czułam się bardzo dobrze (pomijając mdłości i wymioty). Jednak zrozumiałam że dobre samopoczucie to jedno, przymusowy odpoczynek to drugie. Zrozumiałam że muszę się więcej oszczędzać, odpoczywać, oszczędzać. To dla mojego zdrowia, dla zdrowia moich dzieci. 

Syndrom poronienia 

Mam w sobie strach. Wielki strach. Każdy kolejny dzień daje mi dużo energii, nadziei. Kolejny dzień zbliża nas do porodu, każdy dzień daje szanse na wzrost dzieci. Mam tylko jedno marzenie - dotrwać jak najdłużej, bez komplikacji i urodzić zdrowe dzieci. Nie marzymy o niczym innym...

Kobieta która raz poroniła, w kolejnej ciąży boi się bardziej. Ja wariuję. Za każdym razem gdy poczuję coś dziwnego, czy to upławy czy jakikolwiek skurcz, kłucie w dole brzucha... biegnę jak wariatka do wc. Gdzieś w głowie siedzą mi wydarzenia sprzed roku. Cały czas się boję. Ten strach o ciążę pozostanie na zawsze..

Nadzieja

W sercu mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Musi być. Nie dopuszczam do siebie innej opcji. Nigdy! Musi być dobrze, innej możliwości nie ma. Trzymajcie nadal kciuki za nasz 4pak :)

CZYTAJ DALEJ
8 stycznia 2015

Mama w aucie!



Od kilku tygodni używam adaptera do pasów. Brzuś jak na 11 tydzień spory, w sumie nie ma co się dziwić - w środku 3 lokatorów:) Wielu z Was pisało że to niepotrzebny gadżet. Niepotrzebny? Moim zdaniem niezbędny! Niezbędny do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku i mamie podczas podróży.

Od początku ciąży zamieniłam pracę stacjonarną na zdalną. Tak, jestem tą szczęściarą która taką możliwość miała. Wystarczy komputer i dostęp do neta i w dalszym ciągu mogę być aktywna zawodowo. Nie muszę jeździć do biura. Wyjazdy ograniczam do minimum. Zakupy, wizyta u lekarza czy inne pilne sprawy. Mimo to, uważam że adapter to rzecz niezbędna.

" Ja całą ciążę jeździłam w pasach, mimo ogromnego brzucha. Pas podsuwałam pod brzuch i było dobrze, nic mnie nie cisnęło." 


OK.. ale Twoje dziecko było wtedy bezpieczne? Co by się stało w sytuacji stłuczki, wypadku? To sekundy! Nie kontrolujesz wtedy pasa, w niektórych sytuacjach nie zdążysz nawet o tym pomyśleć. Nie ma statystyk podsumowujących wypadki z udziałem ciężarnych.

Jeździsz wolno? Bezpiecznie? Super! Pamiętaj tylko że na drodze możesz odpowiadać za siebie, za swoje działania. Nie masz wpływu na innych kierowców. A jak wiadomo wariatów, pijanych na drogach nie brakuje.

BabySafe Bump Belt został zaprojektowany aby pomóc chronić Twoje nienarodzone dziecko i Ciebie podczas podróży samochodem. 


W chwilach zderzenia, a nawet przy najmniejszych kolizjach, siła uderzenia wyrzuca dorosłą osobę do przodu z siłą do 5 ton. Tradycyjny pas w chwilach kolizji, a także przy już gwałtownym hamowaniu pojazdu może wywierać ogromny nacisk na brzuch i macicę przyszłej mamy, co może prowadzić do poronienia lub poważnych obrażeń płodu. Co więcej, niektóre mamy, szczególnie w ostatnich tygodniach ciąży, odczuwając ogromny dyskomfort związany z tradycyjnymi pasami bezpieczeństwa, świadomie rezygnują z ich użycia, narażając siebie i swoje dziecko na ekstremalne ryzyko. 


- Zamontowanie adaptera jest dziecinnie proste. Mąż zamontował adapter w kilkanaście sekund.
- Zapięcie zajmuje kilka sekund więcej, niż zapięcie zwykłych pasów! 2 dodatkowe zapięcia!
- Wygoda ogromna. Nie czujesz dyskomfortu, pasy układają się idealnie

Co na to prawo?

Poprosiłam o informację Komendę Główną Policji. Dostałam wyjaśnienie z powołaniem się na poniższy artykuł: 

Art. 39 | USTAWA z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym |



2. Obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa nie dotyczy:

1) osoby mającej orzeczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do używania pasów;
2) kobiety o widocznej ciąży; (...)

Rację mają Ci, co powołują się na ten przepis. "Przecież w ciąży nie trzeba...". Nie trzeba, ale można. Dla bezpieczeństwa Twojego i dziecka. Nie zaszkodzi na pewno! Tyle uwagi przykładamy do wyboru bezpiecznego fotelika samochodowego, pomyślmy o dziecku które jeszcze nie przyszło na świat.

CZYTAJ DALEJ
3 stycznia 2015

Plany na początek roku 2015!

Źródło: pinterest.com

Rok 2014 minął ekstremalnie szybko. Był to cudowny rok, uwieńczony najpiękniejszym darem! W tym roku przyjdzie nam się zmierzyć z obfitością wydarzeń poprzedniego roku:)

W połowie stycznia mija 3 miesiąc ciąży. Odetchniemy trochę z ulgą.. Psychicznie wyczekuję już końca 3 miesiąca, bo wtedy będzie już tylko dobrze. Jakby nie patrzeć, już 1/3 ciąży za nami. Rozwiązanie ciąży trojaczej zazwyczaj odbywa się po 31-32 tygodniu. Już w czerwcu możemy przywitać na świecie nasze skarby! W styczniu powoli ruszamy z remontem pokoiku dla dzieci. Niby jest jeszcze dużo czasu, ale wolę skończyć go wcześniej i na spokojnie czekać na małych lokatorów.

W lutym być może poznamy płeć dzieci. Zagadka stulecia zostanie rozwiązana. Po cichutku liczę że z całej gromadki wyjdzie jedna dziewczynka:) Zaczniemy kompletowanie wyprawki i rozglądanie się za 3 osobową ciężarówką. Widzieliście wózki dla trojaczków? Małe ciężarówki, serio.. ;)

Kolejne miesiące będą upływały nam na oczekiwaniu. Oczekiwaniu na poród, na nasze dzieci. Nie liczy się nic, oby przyszły na świat jak najbliżej właściwego terminu porodu, im później tym lepiej. Oby były zdrowe. To najważniejsze. Oby były silne, zdrowe - resztą zajmiemy się my.

 
CZYTAJ DALEJ
TOP