20 października 2014

Spełniamy nasze małe marzenia...

Doszliśmy do pewnego wniosku.. Póki nie ma dziecka, będziemy rozpieszczać siebie! Być może jak przyjdzie dziecko, nie będzie już takich możliwości jak teraz, zawładnie naszym światem - przynajmniej przez 18 pierwszych lat:)

Skupiamy się na sobie, swoich marzeniach.. tych mniejszych i większych. Będziemy je spełniać, jedno po drugim. Dla nas, dla siebie.. 


Mężowi chciałabym dać gwiazdkę z nieba, zasługuje na to jak mało kto. On mnie rozpieszcza na każdym kroku.. Chcę mu podziękować za wszystko.. Za to jak bardzo mnie wspiera! Jak walczy razem ze mną, jak razem walczymy o dziecko!
Mąż gwiazdki z nieba nie chce, ale ma kilka innych marzeń... Przynajmniej o tych poniższych wiem.

1. Honda CR-V
Marzenie nieco nie do spełnienia (chyba że w końcu wygram w totolotka lub w loterii RMF'u:) Kupię mu prototyp - sterowany samochodzik. 





2. Najwyższy poziom w World of Tanks. Gra w to zawzięcie. Śmieje się że trenuję na wypadek wojny.. bardzo śmieszne. 



3. Sokowirówka/wyciskarka/maszyna robiąca zdrową colę ;)
To marzenie spełnię już niedługo. Uwielbiam colę. Bardzo! Wiem że to niezdrowe, wiem wiem.. Mąż ciągle wałkuje mi głowę o soki. Bo zdrowe, bo cola nie zdrowa. Bo witaminki, a w coli nie ma. Bo w ciąży nie będzie można pić.. Oh! Ah! Czas na zmiany!




  


4. Zestaw poligonowy
Miesiąc, półtora miesiąca - na tyle kilka razy w roku mąż wyjeżdża na poligon:( Na etacie żony poznałam już przedmioty zbędne i niezbędne w wyjazdach męża. Musimy uzupełnić kilka pozycji - i moja w tym głowa.

1. Latarka czołowa. Ta podobno jest "wypasiona". Bo ma to i tamto. I sprawdza się w takich i innych warunkach. Nie znam się. Zapisałam kiedyś stronkę na której szukał czołówki w ulubionych. Ot taki ze mnie spryciarz;)


2. Golarka do włosów. Nie ma podobno nic gorszego niż 1.5 miesiąca bez fryzjera na letnim poligonie. Ktoś zawsze bierze maszynkę i zamienia się w poligonowego stylistę.


3. Śpiwór do -30 stopni. Na poligony jeździ nie tylko latem, ale też i zimą:( Dotychczasowy śpiwór swoje już wysłużył...

5. Ekspres do kawy
Mój mąż jest kawoholikiem. Pije 5 kaw dziennie. Pije 5 mocnych kaw dziennie. Pije "siekiery"! Po naszym pobycie na urlopie w Hotelu Królewskim w Gdańsku, gdzie serwowano przepyszną kawę - zamarzył mu się ekspres. I tak marzy do dziś.. idą święta, jak będzie grzeczny dostanie pod choinkę;)

   


O moich marzeniach już niedługo.. :)

7 komentarzy

  1. Fajne, ale mąż tego nei czyta, hehe? ;) Co do ekspresu to był i naszym marzeniem, niedawno kupiliśmy Krups i jesteśmy zadowoleni. Buziaki.
    Ps. Ja uważam, że za mało podróżowaliśmy zanim pojawił się maluch. Teraz też będziemy mogli, ale już nie tak spontanicznie. Wy chyba czasem robicie sobie wypady i bardzo fajnie, to też takie małe spełnianie marzeń :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecał, że przez 2 tygodnie nie będzie wchodził na bloga:)

      Usuń
  2. Super pomysł :) uważam, że marzenia są po to by je spełniać :) nie ważne czy małe czy duże :) powodzenia życzę i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak trzymać! Zazdroszczę, z moim nie jest tak łatwo. Nawet jak go pytam twierdzi, że nic nie potrzebuje. Ostatnio nie robi nic poza szukaniem większego fotelika dla synka. A tak poza tym to sokowirówka to genialny pomysł. My właśnie rozpoczęliśmy produkcję własnych soków. Polecam bo to zdrowe. A potem zawsze jest co podać dziecku bez tej całej chemii ze sklepów!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój dostał ekspress w zeszłym roku pod choinkę :D 1 raz w życiu udało mi się go TAK zaskoczyć. Tym bardziej, że dostał w paczce - kawę, mleko i instrukcję z ekspresu. W 1 momencie nie wiedział o co chodzi :P !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna ta lista marzeń. Natchniona zacznę za chwilę tworzenie naszej, zostało jeszcze 9 miesięcy do rozpoczęcia starań chętnie też się porozpieszczamy ;-) A co do maszynki do strzyżenia to nie wyobrażam sobie bez niej życia. Mamy także Remington'a, jest super. Szczególnie u nas sprawdza się model z dwoma wymiennymi nakładkami do ustawiania długości strzyżenia, bo tak Młodemu, jak i tatusiowi obcinam robiąc krótsze boki, a dłuższą górę i tył. Paweł w życiu nie był u fryzjera zawsze ja skracam włosy, natomiast mężuś już ponad 2 lata.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana życzę Ci spełnienia tych "materialnych" marzeń zanim spełni się Wasze największe marzenie ( a na pewno się spełni). Ja mojemu mężowi też bym nieba uchyliła. Ostatnio kupiłam mu (a raczej kupiliśmy bo wiadomo kasa wspólna, ale mocno go namawiałam do tego zakupu) grę Cień Mordoru - on gra a ja sobie na to patrzę, bo uwielbiam oglądać jak gra w takie gry :) Należała mu się gra za opiekę nade mną po powrocie ze szpitala. Wiem, ze to jego obowiązek, ale mój mąż robił na prawdę dużo.
    Co do sokowirówki to też bardzo chciałam i na pewno by mi się przydała, bo karmiąc piersią muszę jeść zdrowo :)
    Powodzenia w realizacji marzeń :)

    OdpowiedzUsuń

TOP