15 października 2014

15 października - Dzień Dziecka Utraconego - Mojego dziecka...

Rok temu nie miałam pojęcia o istnieniu tego dnia. Nie byłam jeszcze gotowa na ten dzień... za mało czasu minęło od straty.

Dziś, po ponad roku - jestem gotowa by o tym rozmawiać. Jestem gotowa pogodzić się z faktem, że tak po prostu musiało być.

Dzień w którym straciłam swoje dziecko pamiętam bardzo dobrze. Pamiętam mimo tego, że przez pewien okres czasu wyparłam z siebie wszystkie wspomnienia! Odgrodziłam się murem od wydarzeń tamtego dnia. Odgrodziłam się murem od rozmów, słów współczucia.  
Łzy lały się litrami, a ja nie potrafiłam zrozumieć - DLACZEGO PORONIŁAM?

Dziecko, które straciłam nie ma grobu. Nie ma tabliczki z napisem "Spoczywa w gronie aniołków". Nie ma po nim fizycznego śladu, ślad na zawsze pozostanie w moim sercu.. na zawsze.

Za kilka, kilkanaście lat dziecko, które będę miała w przyszłości dowie się że mogło mieć starszą siostrę/brata. Nie wiem czy będę umiała wytłumaczyć mu dlaczego tak się stało, zapewne jak będzie już dorosłe, zrozumie.

Dziś chce łączyć się w bólu ze wszystkimi kobietami, mężczyznami, matkami i ojcami którzy przeszli przez ten koszmar tak jak my. Dziś jest ten dzień, w którym tęsknota odżywa. Tęsknota i żal. Do kogo? Nie wiem.. być może do siebie.. 


Ja dalej boję się że historia może się powtórzyć. Boje się tego, gdy kolejny raz zobaczę 2 kreski na teście - mogę stracić moje dziecko. Boję się że koszmar powróci... Silniejsza o rok walki o dziecko, silniejsza o wiedzę zdobytą po leczeniu, silniejsza psychicznie - zrobię wszystko by kolejne dziecko przeżyło więcej niż kilka tygodni.

Tysiące kobiet poroniły.
Tysiące przyszłych matek straciły najcenniejszy skarb.
Tysiące przyszłych matek, nie zostały matkami.


Życzę wszystkim, sobie i kobietom które przeszły przez ten koszmar - wytrwałości! Wytrwałości w walce - mimo straty której nie da się opisać słowami. 

5 komentarzy

  1. O 19 zapalamy swieczuszki dla tych wszystkich utraconych Aniolkow [*]

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest bardzo smutne i bolesne doświadczenie. Ja też pamiętam. Pamiętam, że trzymałam to dziecko w ręku i byłam tak przerażona... Teraz wiem, że to było dziecko. Wtedy nie wiedziałam. Albo nie chciałam wiedzieć. Tylko że ja swoje dwie kreski zobaczyłam już po trzech miesiącach. I czasem patrząc teraz na mojego maluszka myślę, że gdyby tamto nie umarło - to by się nie urodziło.
    Moja koleżanka poroniła w szpitalu, a nie jak ja w domu. Zarejestrowała dziecko, nadała mu imię i pochowała. Pożegnała się z nim. I właśnie tego żałuję najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. To także wazny dzień dla mnie....
    Chociaż ja myślę ,że gdyby nie te przykre wydarzenie nie miałabym teraz bliźniaków
    (po stracie pierwszej ciąży w 6tyg.w następnym cyklu zaszłam w ciąże bliźniaczą)
    Nigdy nie zapomnę tej pierwszej radości...
    I tego strasznego bólu...i bezsilności..
    Zawsze będe mamą trójki dzieci ,moje serce zawsze będzie puste o te jedno miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Strafiłam juz drugiego aniołka :( nie na odpowiedzi na pytanie dlaczego. . Ból gniew złość. . A serce rozrywa

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja straciłam dwójkę dzieci.. ciężki temat do dziś, mimo roku który minął od ostatniej straty wciąż boli. I najgorsze strach, olbrzymi strach przed kolejną ciążą. Czy w końcu się uda? Wyniki badań wychodzą pozytywnie, ale strach nie pozwola starać się o kolejną dzidzie :(

    OdpowiedzUsuń

TOP