30 września 2014

Mąż potrzebny od zaraz!


Wizyta kontrolna. Przez 7 dni, codziennie rano robiłam sobie zastrzyki z Puregonu, 50 jednostek jednorazowo. Wyhodowałam przecudny pęcherzyk, endometrium idealne, tylko pojawił się bardzo, bardzo poważny problem.. męża nie ma do piątku! A czas idealny! Dostałam zastrzyk z Ovitrelle i nakaz działania. Eh, mam nadzieję że teraz zastrzyk zadziała książkowo i pęcherzyk pęknie za 48h. Wtedy jest szansa że cykl nie przepadnie.

Leki które przyjmowałam były w tym cyklu częściowo refundowane. Mogą być refundowane przez kolejne 2 cykle. Potem zaczną się schody - kosztowne schody. 


Także - mężu wracaj. Służba wezwała, teraz żona w potrzebie! Wykombinowałam nawet, żeby jechać na poligon. To w sumie tylko 120 km.. ale zlokalizowanie męża na 50km kwadratowych może być trudne, poza tym naraziłabym się na zestrzelenie;) Pożyć to ja jednak jeszcze chcę.

Teraz powiedzenie "odliczam dni, godziny, minuty..." nabiera dosłownego znaczenia!
CZYTAJ DALEJ
17:11

Bomba witaminowa





Zatęskniłam za latem. Za energią słońca, temperaturą +30 stopni. Jestem strasznym zmarzlakiem. Cały rok śpię w skarpetkach.
Wróciłam dziś z kliniki (o tym będzie kolejny post) i zapragnęłam mega zastrzyku energii. Szybki przegląd lodówki - owoce są, będzie sok! Tym bardziej że nie miałam okazji przetestować jeszcze przystawki do mojego robota planetarnego creations od Russell Hoobs.

Zrobiłam gęsty, mega witaminowy post z pomarańcza, kiwi, jabłka i granatu. Pycha - do tego stopnia, że zapomniałam zrobić zdjęcia do postu przed wypiciem;)











Szklany kielich ma pojemność 1.5 litra. Nie potrzebuje dużej mocy - ja sok z całych owoców zrobiłam na poziomie 1 (jest ich 10). 

Co jest najlepsze? Odkryłam, że można używać jednocześnie kielicha i misy! Można robić ciacho i sok jednocześnie - rewelacja! Kielich jest bardzo solidny, ma idealnie pasująca pokrywę, która idealnie zabezpiecza przed wylaniem. Dozownik na pokrywie umożliwia nalanie soku bezpośrednio do szklanek.

CZYTAJ DALEJ
29 września 2014

Przyjaźń

O tym jak ważne w staraniach o dziecko wsparcie partnera pisałam Wam TU. Teraz chciałabym Wam napisać jak ważna jest przyjaźń, nie tylko na etapie starań. 


Mam kilkoro przyjaciół. Bliższych, z którymi kontaktuję się nawet kilka razy dziennie, dalszych z którymi kontaktuje się raz na kilka dni. Ci z którymi wyczuwam się telepatycznie! Są to ważne mojemu życiu osoby. To oni jako jedni z nielicznych wiedzieli pierwsi (zaraz po mężu, rodzinie) że się udało, potem dowiedzieli się o poronieniu.. To oni jak nikt inny trzymają kciuki, kibicują, odkładają ciuchy i zabawki po swoich dzieciach w kartony:)

Jest mąż, jest siostra, są przyjaciółki, rodzina - to oni dają mi mega kopa. Kopa do działania, kopa motywacyjnego, wsparcie - jakiego potrzebuję kobieta starająca się od miesięcy o dziecko. 

Życzę Wam takiego męża, takiej rodziny, siostry, brata i przyjaciół jakich mam ja. Dzięki nim wiem że będzie dobrze !:)
CZYTAJ DALEJ
25 września 2014

Jak samodzielnie zrobić zastrzyk w domu?


Dostaję od Was wiele pytań odnośnie robienia zastrzyków w brzuch. Po kilku aplikacjach moje przerażenie odeszło w siną dal. W pierwszym cyklu terapii miałam zrobić sobie zastrzyk sama w domu. Na pomoc przyszedł mąż, który po operacji codziennie rano aplikował sobie zastrzyk przeciwzakrzepowy. W kolejnym cyklu zastrzyk zrobiła mi pielęgniarka w klinice.. a teraz zdana jestem sama na siebie!

Mąż wyjechał na poligon, zostałam sama. Ja, igła i fiolka puregonu. Nie miałam wyjścia, musiałam przełamać się i nauczyć się robić zastrzyki. Miałam wybór - codziennie rano jeździć do przychodni aby to pielęgniarki aplikowały mi zastrzyk. Spóźniałabym się do pracy (przychodnia od 8), a jako pracoholik bardzo tego nie lubię.

Mój sposób na bezbolesne zrobienie zastrzyku w brzuch?

1. Myjemy dokładnie ręce! 

2. Przygotowuję "PENA" tzn ten cały mechanizm w którym znajduje się fiolka.
3. Wkładam sterylną igłę do PENA.
4. Dezynfekuję skórę pod pępkiem.
5. Mimo rad - nie napinam skóry!
6. Siadam po turecku, lekko przechylam się do przodu i ustawiam odpowiednią ilość jednostek w PENIE
7. Wbijam igłę pod skosem i przekręcam PEN aż do końcowej dawki.
8. Miejsce aplikacji przecieram wacikiem.

Chwilę po zastrzyku czuję lekkie pieczenie które po kilku sekundach przechodzi.

Nie ma czego się bać. Ja też miałam obawy, a bo igły, a bo zastrzyk, samej nie dam rady. Gdy nie ma przeciwwskazań i konieczności wykonania zastrzyków przez wykwalifikowaną pielęgniarkę - mała instrukcja wystarczy. 
CZYTAJ DALEJ
24 września 2014

REorganizacja - 15 minut dziennie

Muszę być lepiej zorganizowana - postanowiłam. Dobra organizacja to podstawa mojego planu działania na najbliższe miesiące. Wkrótce zdradzę Wam projekt nad którym pracuję - coś co pozwoli mi na oderwanie myśli od starań o ciążę. Jeżeli strategia się sprawdzi, będzie to solidny fundament funkcjonowania z dzieckiem.

Postanowiłam zorganizować sobie czas na domowe porządki, tak aby nie spędzać całej soboty na sprzątaniu. Sobota - narodowy dzień sprzątania Polaków.  Dzięki temu będę mogła robić to co tygryski lubią najbardziej np. gotować :) Wypracowanie idealnego rozwiązania będzie znacznym ułatwieniem w naszym domowym funkcjonowaniu. Poniżej przedstawię Wam mój plan którego zamierzam się trzymać oraz kilka sprawdzonych trików które pomagają mi w utrzymaniu czystości.

Jestem pedantką. To fakt. Zaleta, wada? Jak kto woli. Ja po prostu lubię porządek. Postanowiłam zostać Perfekcyjną Panią Domu :) 
Metraż domu mamy pokaźny, także i sprzątania jest trochę. 


15 minut dziennie
- tyle czasu podobno potrzebujemy aby utrzymać czystość w domu. 




Sobota - poniedziałek - czwartek
- ścieranie kurzy w całym domu
- zmiatanie podłóg (tak, odkurzacza się jeszcze nie dorobiliśmy;))
- zmycie podłóg

Wtorek - piątek
- sprzątanie łazienki i kuchni
Łazienka - toaleta, zlew, raz na 2 tygodnie kabina (to działka męża)
Kuchnia - mycie blatów, kuchenki, porządki w lodówce

Pozostałe - według potrzeby:
- włożenie do zmywarki naczyń i ułożenie naczyń w szafkach
- wyniesienie śmieci

Poniedziałek - prasowanie
Środa - ogólne ogarnianie wedle potrzeby
Sobota - pranie

Za tydzień dam znać jak system sprzątania 15 minut dziennie się sprawdził.
Mam też dla Was kilka trików które sprawdzają się u mnie w domu.

1. Mycie okien
Woda + szklanka octu + płyn do naczyń
Nie myje okien płynem do mycia szyb. Myje powyższym roztworem. Do mycia okien używam gąbki i szmatek z mikrofibry. Myję okno, zostawiam na kilka minut, potem przecieram szmatką. 0 smug, 0 zacieków!

2. Kabina prysznicowa
Kupiliśmy kabinę o którą trzeba dbać. Bajerów dużo, radio, tel, wszędzie dysze masujące. Aby nie osadzał się kamień, raz na 2 tygodnie generalnie czyścimy kabinę. Znaczy - mąż czyści - to jest jego działka.

3. Podłogi
Na całym piętrze (poza łazienką i sypialnią) pastujemy go specjalną pastą. Do codziennego mycia używam płynu podłogowego i sidoluxu do drewna. Efekt super!

Za tydzień, po sprawdzeniu czy "15 minut dziennie" działa - zdradzę kolejne triki:)

CZYTAJ DALEJ
22 września 2014

Kolorowy makaron

Zastanawiam się nad dokupieniem do mojego robota planetarnego creations od Russell Hoobs - przystawki do makaronu. Jak wiecie, uwielbiam gotować. W weekend gdy mam więcej czasu niż zwykle, w tygodniu - gotuję godzinami! Daje mi to wiele satysfakcji, przy okazji relaksuje, a na dodatek mąż zadowolony:) 

Mimo, że na co dzień do dań z makaronu używam kupionych makaronów, czasami robię swój. Uwierzcie mi, rosół z domowym makaronem - cudo. Tym razem robiłam kurczaka z suszonymi pomidorami w sosie śmietanowym, mleczkiem kokosowym z kolorowym makaronem. Pycha!!! 


Dla tych, którzy chcą podjąć wyzwanie i przygotować domowy makaron, poniżej sprawdzony przepis!


SKŁADNIKI: 2 x 200 g mąki

2 x 2 majka 
2 x 2 łyżki oleju
2 szczypty soli
2 łyżeczki pesto zielonego
2 łyżeczki pesto czerwonego

Pesto kupiłam gotowe, w słoiczkach. Można zrobić swoje z bazylii czy suszonych pomidorów.
Składniki na 2 kolorowe porcje!


Wykonanie:
Do robota kuchennego wrzucam przesianą mąkę, 2 majka, 2 łyżki oleju, szczyptę soli. Włączam robot na najniższe obroty miksuję pół minuty. Dodaję od razu 2 łyżeczki pesto. Wyrabiam kolejne 2 minuty. Do wyrobu ciasta makaronowego używam tej samej przystawki co przy wyrobie ciasta chlebowego. Spisuje się bardzo dobrze. Misa robota jest idealnie wyprofilowana. W moim starym robocie miałam płaską misę, i zawsze część mąki zostawała przy krawędziach. W 
Creations'ie wszystko ładnie się łączy. 




   


Ciasto dzielę na 4 części. Każdą rozwałkowuję bardzo, bardzo cienko. Podsypuję mąką obie strony, zwijam rulon i kroję na drobne paseczki ok. 1 cm. Po pokrojeniu rozwijam każdy rulonik i odkładam do przeschnięcia. Gotuję jak normalny makaron w osolonej wodzie z odrobiną oleju. 






  



Smacznego !:)


CZYTAJ DALEJ
21 września 2014

przedCIĄŻOWA deprecha

Wracam myślami do środy. Zgodnie z zaleceniami profesora poszłam na betę. Pewna jak nigdy dotąd. Pewna że znów na odwrocie wyników zobaczę wypisane normy dla każdego tygodnia ciąży. Pewna na tyle, że nie wyobrażałam sobie innego scenariusza.



Odebrałam wynik, stanęłam jak wryta i z niedowierzaniem wpatrywałam się w kartkę w wynikiem. Szok. Jak to 0.1 ?

Z A Ł A M A Ł A M   S I Ę . . .

Nie tak miało być. Nie tak mia wyglądać ten dzień. Nie tak miała zakończyć ta kuracja. Wszystko nie tak!

Chyba się poddałam. Nie obchodziło mnie nic. Wracałam z pracy kładłam się spać. W piątek miałam wolne, cały dzień przeleżałam w łóżku, w piżamie. Zero ogarnięcia się, nawet obiadu mi się nie chciało robić.

Piątek - dzień kolejnej wizyty. Godzinę przed wizytą dostałam okres - także wszystko było jasne. Szłam na tą wizytę obojętna, bez dotychczasowej woli walki, bez chęci planów dalszego leczenia.

Profesor zmienił mi kurację. Teraz będę robić sobie zastrzyki z Puregonu.

Tak dalej być nie mogło. Czułam sama po sobie, że jeżeli jeszcze kilka dni tak będę funkcjonować -będzie źle! Musiałam zrobić coś, coś postanowić, wymyślić - COŚ co pozwoli mi walczyć dalej.

Wymyśliłam - pewien projekt który dał mi motywacyjnego KOPA! Projekt, który wymaga dużego nakładu czasu, pieniędzy i energii. Projekt który pozwoli mi odsunąć myśli od niepowodzeń. Projekt o którym usłyszycie już niedługo..

A teraz wracam. Wracam jako nowa silna ja. Wracam i wiem, że nic nie będzie w stanie mnie złamać. Wracam z przekonaniem że już niedługo będę mamą..  
CZYTAJ DALEJ
17 września 2014

Jak żyć po poronieniu?

Minął rok. Rok od wydarzenia które odmieniło mnie jako kobietę, matkę... Rok, zajęło mi oswojenie się z myślami i emocjami po poronieniu. Po roku czuję, że mogę zacząć o tym rozmawiać. 


Jak żyć po poronieniu?

Ja uzbroiłam się w pancerz! Wraz z przekroczeniem progu szpitala wyparłam z siebie wszystkie myśli o ciąży i poronieniu. Nie chciałam o tym rozmawiać.
Napisałam smsa do wszystkich którzy wiedzieli... Mama się popłakała, przytuliła i powiedziała że następnym razem się uda. Rodzina współczuła, zapewniała że będzie dobrze.. przecież musi być. Mąż zabrał mnie na drugi koniec Polski po to by przestać się zadręczać. 


Pomogło? 

Pół dnia wymiotowałam. Tłumiłam w sobie tą złość, rozpacz! Chciałam wykrzyczeć całemu światu jak cierpię! Zadawałam sobie setki razy pytanie "dlaczego to przytrafiło się nam"? Przecież tak bardzo pragniemy mieć dziecka.

Dlaczego my.. dlaczego ja?

Pamiętam jak w drodze do szpitala na komórce wyszukiwałam informacji czy krwawienie w 4/5 tygodniu to poronienie czy coś innego. Czy taki objaw zwiastuje tylko jedno. Czy po krwotoku ciąże da się uratować.. Wmawiałam sobie że będzie dobrze! Wyrok był jednoznaczny. Nie dał nam nadziei na dziecko. Poroniłam. Pierwsze pytanie jakie pojawiło się w mojej głowie "co zrobiłam źle?". Jeszcze nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, pewnie już nigdy nie znajdę na nie odpowiedzi.

Teraz w rozmowach przyznaję się do poronienia. Kiedyś nie przychodziło mi to nawet na myśl. Na tyle oddaliłam os siebie tą myśl, że nie istniała w mojej głowie. Czasami w rozmowach pada pytanie "Dlaczego poroniłaś?". Uginają mi się wtedy nogi. Jak można zapytać kobietę o coś takiego? Na 99% poronień - nie ma odpowiedzi. Stało się. Po prostu. Pytania tego typu automatycznie powodują doszukiwanie się przyczyny! Nie tędy droga..

Co mogę powiedzieć z perspektywy kobiety która poroniła? Nie pytajcie o nic. Minie czas, emocje opadną, złe myśli pójdą w siną dal.. będzie czas na rozmowy. Nigdy nie pytajcie "dlaczego?". 



CZYTAJ DALEJ
14 września 2014

Weekendowe gotowanie - Chleb + muffinki

W piątek upiekłam chleb. Sobotę zgodnie z zaleceniami profesorka przeleżałam w łóżku. Dziś jest lepiej, dlatego też upichciłam mega pyszne muffinki i kolejny bochenek chleba!

Oba przepisy poniżej.

CHLEB 



Dostałam od Was kilka przepisów na chlebek. Nie znalazłam jednak mąki orkiszowej. Trafiłam na specjalną mąkę do chleba z pestkami słonecznika. Wystarczy dodać wodę (300ml) i drożdże (15g)  i gotowe. Ja od siebie dodałam jeszcze duuużo pestek dyni i słonecznika:)
Wyrabiamy ciasto. Zostawiamy na ok godzinkę w ciepłym miejscu. Formujemy bochenek i pozostawiamy masę na jeszcze 20 minut. Pieczemy godzinkę i gotowe. Chleb jest naprawdę pyszny! Na śniadanie zjedliśmy pół bochenka!



 


 

MUFFINKI Z 3 SERAMI I ŁOSOSIEM 




Składniki:
125 g masła
250 ml mleka
2 jajka
400 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół opakowania sera fetapół krążka Camembert (ja dałam z zielonym pieprzem)
pół opakowania sera sałatkowego z ziołami np. Turek 

kilka kawałków wędzonego/pieczonego łososia
przyprawy do smaku
1. Masło rozpuszczamy
2. Mąkę, proszek do pieczenia mieszamy w misce.
3. W robocie kuchennym mieszamy jaja, mleko i na koniec dodajemy masło.
4. Do miksera dodajemy partiami mąkę.
5. Gdy masa jest jednolita wrzucamy sery pokrojone w kostkę i łososia. Delikatnie mieszamy.
6. Gotową masę wkładany do foremek lub kokilek.
7. Pieczemy ok 20 minut.





CZYTAJ DALEJ
13 września 2014

PomPomPomPompony !



Pół godziny przed końcem pracy w piątek, wpadłam na pomysł - zrobię pompony! Znalazłam sklep DodatkiWeselne.pl który sprzedaje tiul przez internet, ale i stacjonarnie w Białymstoku. Pojechałam, ucięłam z miłym Panem właścicielem pogawędkę o przyszłości blogosfery i kupiłam kilka rolek tiulu. (jak będziecie chciały kupić tiul w DodatkachWeselnych wspomnijcie Panu że kupujecie po publikacji na blogu;))

Kupiłam tiul różnej wielkości. Tak naprawdę objętość pomponów ich wielkość nie zależy od wielkości  tiulu. Zależy od wielkości tekturowych kół/książki (pokażę Wam 2 opcje) które wykorzystacie do przygotowania pomponów.


Potrzebujemy:

1. Okrągłej rzeczy lub cyrkla którym odrysujemy okrąg. Ja użyłam talerza obiadowego, małego talerza i talerzyka deserowego:)
2. Tasiemki do zawiązania pomponów. Tasiemki u mnie miały ok 1m. Bez problemu potem mogłam dzięki nim zawiesić pompony za suficie.
3. Tiul. Różne kolory, różne szerokości. Testowałam szerokości - teraz wiem że każda szerokość jest odpowiednia.
4. Nożyczki
5. Karton na którym odrysujemy szablony. W 3 sposobie (poniżej) używamy książki.

Przygotowanie 



1. Odrysowujemy talerze na tekturze. 2 sztuki każdej wielkości.
2. Wycinamy koła
3. Na środku każdego odrysowujemy i wycinamy kółka, większe niż średnica rolki z tiulem. Tak aby swobodnie przekładać rolkę z tiulem.

Pompony - sposób 1 Ten sposób wykonania pomponów najbardziej mi pasuje. Wzorowałam się na opisie Kasi (klik)

1. Składamy razem 2 części tektury.
Owijamy kilka razy tekturę tiulem. I tu ważne info: im więcej warstw tym gęstszy pompon. Ja chciałam zrobić więcej pomponów, także moje nie są tak gęste.
2. Przecinamy tiul na środku, w miejscu łączenia tektur.
3. Między tektury wkładamy tasiemkę. Nie wyciągamy tektury z tiulu. Wiążemy tiul na środku, pomiędzy tekturą. Dopiero na końcu wyciągamy tekturę.



Pompony - sposób 2 


1. Gotowe tektury składamy na pół. Od środka nacinamy lekko zgięcia.
2. W zgięcia wkładamy tasiemkę lub kawałek tiulu. Składamy na pół.
3. Owijamy tekturę tiulem tak jak w przykładzie 1 sposobu.
4. Przecinamy tiul na bokach. Po przecięciu zawiązujemy tiul na środku za pomocą kawałka tiulu który na początku zamieściliśmy w naciętej tekturce.


Pompony - sposób 3
Spróbowałam, ale ten sposób nie przypadł mi do gustu. 
1-2.  Książkę (mniej więcej szerokości tiulu) obkładamy tiulem kilka razy.
3. Ostrożnie ściągamy tiul z książki i związujemy na środku. Tworzymy kokardkę.
4. Tiul przecinamy na końcach kokardek, rozkładamy tiul tworząc kulę.





     


      

Podsumowując: za 50 zł zrobiłam 15 pomponów różnej wielkości :)
Polecam sposób numer 1 - najłatwiejszy:) 



CZYTAJ DALEJ
11 września 2014

Nie da się NIE MYŚLEĆ



Przez ostatnie tygodnie coraz więcej osób trafia na bloga wyszukując hasła: X miesięcy starań o dziecko i nie ma ciąży, staramy się X miesięcy i nic, 16 miesięcy starań o dziecko itp. 

Z jednej strony cieszę się, że nie jestem sama w tym całym szale starań. Oczywiście poza mężem który kroczy ze mną w tej ciężkiej drodze, są też inne kobiety. Dostaję wiele wiadomości, maili z historiami podobnymi do moich. Miesiące, lata starań i nic. Niektóre wiadomości mają już swój happy end inne, tak jak i moja nadal czekają na szczęśliwe zakończenie.

Często każda ze starających się słyszy złote rady "ODPUŚĆ MYŚLENIE O CIĄŻY". Wkurzają mnie takie teksty. Serio. Albo radzą tak kobiety które raz, dwa zaszły w ciążę lub te które w ogóle się nie starały.

Takie "rady" bolą!

Jak można nie myśleć o ciąży, gdy jest to największe marzenie? Jak można nie myśleć jak odliczasz dni do kolejnej wizyty w klinice, dni do owulacji czy dnia spodziewanej miesiączki?

Nie da się "NIE MYŚLEĆ"! 


Jesteśmy już 16 miesięcy po ślubie. Prawie półtora roku. Gdy spotykamy rodzinę czy znajomych których dawno nie widzieliśmy padają magiczne pytania:

- jak tam starania o dzidziusia?
- to jak tam plany powiększenia rodziny?
- planujecie bobasa?
- wy się lepiej do roboty weźcie..(hehe)

Kuźwa - ludzie - pomyślcie! 


Nie wiecie czy ktoś się stara o dziecko czy nie. Czy chce dziecko czy w ogóle o tym nie myśli. Czy starają się od miesięcy i się nie udaje.

A jak jest chora?
A jak nie mogą mieć dzieci?
A jak są bezpłodni?
A jak kilka razy poroniła?

Zanim nawet zażartujesz odnośnie dziecka parze po ślubie - pomyśl. To nie jest takie proste.

U nas mija kolejny miesiąc starań. Za 3 tygodnie będziemy wiedzieć czy UDAŁO SIĘ, CZY NIE. Przez ten czas odliczam dni, myślę cały czas czy ten cykl będzie szczęśliwy, cały czas mam nadzieję że leczenie się udało.

Ja przestanę myśleć, jak Ty przestaniesz gadać! Pozwól po cichu mieć nadzieję.. 

Jak długo się staraliście o dziecko?
CZYTAJ DALEJ
9 września 2014

Z przymrużeniem oka - 5 plusów NIE posiadania dziecka


Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Od roku słyszymy wiele rad, sugestii odnośnie czasu w którym teraz jesteśmy. Zróbcie to tamto, do póki nie macie dziecka, potem nie będzie możliwości. Rad wiele, jedne sensowne, inne mniej :)

Aby nie zwariować, nie popaść w depresję staramy się odnajdywać wiele plusów z tego, że na chwilę obecną jesteśmy tylko we dwoje. Korzystamy z chwil tylko we dwoje, cieszymy się drobnostkami gdzieś głęboko w sercu marząc o dziecku.

Dostaję od Was wiele wiadomości, maili. Szczególnie od osób które też się starają, kilka miesięcy, pół roku czy rok. Pytacie jak sobie radzić z kolejną jedną kreską na teście, z kolejnym nieudanym cyklem, z kolejnym zwątpieniem.




Ja uzbroiłam się w pancerz. Pancerz który broni mnie przed poddaniem się. Mam bloga - to daje mi dużą odskocznie. Mimo że tematyką bloga jest parenting, tematy o łóżeczkach, pokoju dziecięcym i kocykach dają mi szansę na odejście od myślenia o kolejnych dniach bez powodzenia. Mam męża który jak amen w pacierzu powtarza "Kochanie, uda się - zobaczysz. Mamy czas" uspokaja mnie tym w 2 sekundy. Bo ja wiem że będzie dobrze:)

A teraz? Cieszymy się tym co mamy! 5 plusów NIE posiadania dziecka? Za jakiś czas na pewno stworzę listę 10000000 plusów posiadania dziecka.. a teraz..


5 plusów NIE posiadania dziecka*

*Post z przymrużeniem oka!:)


1. Sen
I z tego chyba cieszę się najbardziej:) Jestem mega śpiochem. Uwielbiam spać. Kocham spać. Nie wyobrażam sobie zacząć weekend przed 10. Mąż wstaje o 6 - ja śpię do 10. Jemu będzie łatwiej wstawać w nocy;)

2. Spontan 
Chcemy wyjechać na weekend, w piątek o 16 pada pomysł, o 17 jesteśmy w drodze. Chcemy wyskoczyć do kina, idziemy. Chcemy zrobić coś spontanicznie, robimy. Przy dziecku, szczególnie małym spontaniczne wypady trzeba nieco dłużej i lepiej zaplanować:)

3. Chwile we dwoje 
Związek trzeba pielęgnować! Spędzamy we dwoje bardzo dużo czasu. Jestem oczkiem w głowie mojego męża. Wiem, że jak już pojawi się dziecko mąż będzie miał dwa oczka. Uwielbiam spokojne chwile we dwoje, wieczorne oglądanie filmu czy weekendowe śniadania o 12... w piżamach:)

4. Kasa, kasa, kasa 

Jeszcze mamy możliwość planowania wydatków pod własne potrzeby. Kupujemy to czego potrzebujemy, to co nam się podoba. Z chwilą pojawienia się dziecka na świecie (a raczej na 9 miesięcy przed tym;)) jego potrzeby automatycznie stają na pierwszy miejscu. 

5. Marzenia 
Ostatnim plusem nie posiadania dziecka jest marzenie o dziecku... Największe, najważniejsze marzenie które towarzyszy nam już od roku. Wierzymy, że kiedyś się spełni :)





CZYTAJ DALEJ
3 września 2014

Jest dobrze!



Wróciliśmy z Kliniki. Jest dobrze! Nawet bardzo! Planowo już ponad tydzień temu powinnam dostać miesiączkę. Nie dostałam. Dziś okazało się że właśnie jestem przed owulacją! Czyli ten cykl nie jest cyklem straconym:)

Dziś badanie, dostałam po raz kolejny zastrzyk OVITRELLE.

Co dalej? DZIAŁAĆ! :)

Także ten teges.. zrozumiecie moją nieobecność?! :)
CZYTAJ DALEJ
2 września 2014

7 dni opóźnienia, wynik HCG odebrany, jutro lekarz

Czyli zaczynamy walkę po raz kolejny. Dopytujecie w wiadomościach "na czym stoimy". W walce o dziecko mieliśmy jak wiecie miesiąc przerwy. Pojechaliśmy na cudowny urlop, odpoczęliśmy. Odpoczęłam zarówno fizycznie jak i psychicznie, chociaż nie do końca. Nie da się tak do końca przestać o tym myśleć. Przecież to nasze największe pragnienie.

Źródło: http://zwierciadlo.pl/2012/psychologia/bede-mama/tajemnice-ciazy


czekamy na cud..

Jutro trzymajcie kciuki! Wieczorem mamy wizytę w Klinice, o ile profesor znajdzie dla nas chwilę. Wizytę mieliśmy ustaloną na poniedziałek, ale wyjeżdzam na 3 dni na szkolenie.. Także oby znalazł chwilę.

Jesteśmy gotowi walczyć!
Jesteśmy gotowi zaczekać!
Jesteśmy gotowi wydać fortunę!
Jestem gotowa faszerować się lekami!
Jestem gotowa przyjmować bolesne zastrzyki!
Jestem gotowa by zostać mamą!


Miesiączka spóźnia się tydzień. Dziś na zapas zrobiłam test - beta HCG - ujemny. Dlaczego zrobiłam? Nie, nie dla tego że liczyłam na cud, chociaż czuję się bardzo podejrzanie. Zrobiłam test dlatego aby wykluczyć ciążę przed ewentualną terapią lekami. Na USG nie zawsze widać, szczególnie młodą ciążę. Musiałam mieć pewność.

Zastanawiam się co tym razem? Kolejne leki, zastrzyki czy jakiś zwrot akcji?!

Trzymajcie kciuki, odmówcie zdrowaśkę w naszej intencji, wysyłajcie pozytywne fluidy!

Będzie dobrze, prawda?
CZYTAJ DALEJ
12:11

Jak legalnie przeprowadzić konkurs? Rozdawajki, rozdania i inne idą w odstawkę!

Krew mnie zalewa jak widzę "rozdawajki" czy inne rozdania przygotowane na "odwal". Serio. Może to zboczenie zawodowe, ale dla tych co chcą organizować konkursy zgodnie z prawem jest poniższy post.


To że wylosujesz zwycięzcę konkursu w jednej z dostępnych maszyn losujących w necie, nie oznacza że zrobiłaś dobrze. Jakiś czas temu pod jednym z postów konkursowych na jakimś blogu rozpętała się dyskusja o tym jak zostanie wyłoniona osoba która wygrała konkurs. Autorka napisała:

"no jak to jak. Moja córeczka wylosuje karteczkę z imieniem zwycięzcy"

Brawo! Wiesz co Ci grozi? 



Kodeks karny skarbowy - Rozdział 9 - Przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe przeciwko organizacji gier hazardowych
Art. 107.§ 1. Kto wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia urządza lub prowadzi grę losową, grę na automacie lub zakład wzajemny, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.

Art. 107a.§ 1. Kto urządza lub prowadzi grę losową, grę na automacie lub zakład wzajemny bez wymaganego urzędowego sprawdzenia lub bez nałożenia wymaganych urzędowych zamknięć, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 2, albo obu tym karom łącznie.§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu zabronionego określonego w § 1 podlega karze grzywny za wykroczenie skarbowe.

- Pozwolenie na organizację loterii 

Czy wiesz że na losowania nagrody wśród laureatów musisz mieć pozwolenie z Izby Celnej? Jeżeli w konkursie pojawia się jakikolwiek element gdzie o czynniku decyduje LOS to działanie może zostać uznane za grę o charakterze losowym! Każdy kto decyduje się na przeprowadzenie losowania bez zezwolenia narażony jest na oskarżenie o przestępstwie skarbowym.

Po nowelizacji ustawy o grach hazardowych wprowadzono restrykcyjne zapisy, które określają w jakich przypadkach musimy zgłaszać chęć organizacji loterii z nagrodami do Izby Celnej. Cała procedura jest bardzo skomplikowana, i jeżeli nie masz zarejestrowanego bloga jako swoją działalność - niemożliwa.

Oby nie znalazł się nikt życzliwy kto zgłosi ten fakt do organu zezwalającego właściwego ze względu na miejsce urządzania danej loterii. Tj. do odpowiedniej Izby Celnej.

W wielu regulaminach (o nich za chwilę) znajdziecie taki zapis:

Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
Nie bez powodu - każdy zabezpiecza się przed możliwością posądzenia o organizację nielegalnych losowań. 
- Losowanie w Internecie np. na blogu...

Zgodnie z ustawą - urządzanie gier hazardowych, w tym loterii, przez sieć Internet jest zakazane. Loterii czyli np. losowań laureatów zapisanych na karteczkach.

Powyższe oznacza, że nie ma znaczenia jaki podmiot organizuje loterię w sieci Internet. Naruszenie tego zakazu zagrożone jest odpowiedzialnością karną skarbową zgodnie z przepisami rozdziału 9 ustawy – Kodeks karny skarbowy lub karą pieniężną.

Jak powinien wyglądać legalny konkurs? 

1. Regulamin !!! 
To podstawa każdego działania promocyjnego na zasadach konkursu. Nie tylko ustala kto jest organizatorem, jaki jest czas trwania konkursu, jakie nagrody, jakie zadanie konkursowe, jak można się zgłosić do konkursu... normuje wszelkie kwestie organizacyjne.
Regulamin (ten dobrze napisany) zabezpiecza organizatora, sponsora od problemów które mogą wyniknąć w czasie trwania konkursu. np. nieporozumienia odnośnie miejsca udzielania odpowiedzi, czy wysyłki nagród.

2. Zadanie konkursowe
Zadanie konkursowe zawsze powinno być zadaniem do wykonania. Może to być odpowiedz na pytanie, może to być praca konkursowa np. rysunek, opowiadanie.

3. Komisja Nie może to być losowanie! Najlepszą opcją jest powołanie komisji - ja tak robię. Mąż, siostra i jej chłopak siadają wtedy przed gotowym zestawieniem prac czy odpowiedzi i wybierają. Kombinują, spierają się, uzgadniają.. a ja im zapewniam napoje i przekąski - w końcu komisja nie byle jaka.
Dlaczego sama nie wybieram laureatów?
Nie chcę być posądzona o "kontakty". Wiadomo, świat blogosfery jest mały, udział biorą mamy i blogerki. Dzięki wyborze przez komisję mam czyste sumienie i nikt mi nie zarzuci że obdarowałam nagrodami pół świata blogerek parentingowych:)


Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? 

Nagrody Kwestia sporna do tej pory. Od każdej z nagród trzeba odprowadzić podatek w wysokości 10% wartości.
Jednak zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 68 ww. ustawy wartość wygranych w konkursach i grach organizowanych i emitowanych (ogłaszanych) przez środki masowego przekazu (prasa, radio i telewizja) oraz konkursach z dziedziny nauki, kultury, sztuki, dziennikarstwa i sportu, a także nagród związanych ze sprzedażą premiową – jeżeli jednorazowa wartość tych wygranych lub nagród nie przekracza kwoty 760 zł; zwolnienie od podatku nagród związanych ze sprzedażą premiową nie dotyczy nagród otrzymanych przez podatnika w związku z prowadzoną przez niego pozarolniczą działalnością gospodarczą, stanowiących przychód z tej działalności

Sporną kwestią jest internet czyli miejsce gdzie ja i wy organizujecie konkursy. Skoro radio, prasa i TV to także środki maskowego przekazu, to internet także nim jest?!


Jeżeli koniecznie chcesz zorganizować loterię:
- Zgłaszasz wniosek do Izby Celnej, że chcesz przeprowadzić losowanie
- Płacisz 10% wartości nagród
- Przygotowujesz regulamin
- Wybierasz komisję konkursową w skład której musi wchodzić osoba z aktualnym świadectwem kwalifikacji Ministerstwa Finansów
- Składasz dokumentację do Izby Celnej
- Dopełniasz pozostałe formalności zgodnie z ustawą

Co grozi Twoim czytelnikom, osobom które brały udział w Twoim konkursie?
- laureaci będą zobowiązani do zapłacenia kary w wysokości 100% wartości nagrody
- zostaną posądzeni o uczestnictwo w nielegalnym hazardzie!
- osobie organizującej grozi problem z Izbą Celną - braz zgody
- osobie organizującej grozi także oskarżenie od GIODO oraz UOKiK o wyłudzenie danych osobowych


A co z konkursami na Facebooku? 


Zakaz konkursów na like!
Like bez problemu można kupić za kilka zł na allegro. Zarówno dla profilu, zdjęcia, komentarza. To niestety automatycznie pozbawia konkurs sensu. Jedni kupują na allegro, inni wytrwale motywują znajomych do głosowania.
Zresztą na facebooku są już specjalne grupy gdzie osoby wymieniają się like&like.
Ja swój pierwszy konkurs (jeszcze nieświadomie) zorganizowałam na like. Nigdy więcej! 
Wszelkie konkursy na facebooku wymuszające na uczestnikach wykonanie czynności (polubienie, udostępnienie, komentarz) są niezgodne z Regulaminem. Nie może być to jedyna opcja wzięcia udziału w konkursie.

Zakaz organizowania konkursów na tablicy fanpaga!
Konkurs musisz zorganizować na blogu. Nie możesz organizować go na Facebooku. Na facebooku możesz jedynie zamieścić plakat konkursowy, plakat służący do promocji konkursu. 

Jak powiadomić zwycięzcę?Ogłoszenie wyników także musi odbyć się na blogu. Zamieść wyniki na blogu i poinformuj o tym na Facebooku - po problemie. Ogłoszenie wyników nie może odbywać się przy udziale tego portalu, np. w postaci posta, komentarza czy prywatnej wiadomości do Fana. 

Ja trzymam się tych zasad. Jeżeli poważnie myślicie o blogowaniu - czas poważnie myśleć o swoich działaniach. Pamiętajcie o jednym, sukcesy innych kują w oczy. Zawsze może znaleźć się ktoś "życzliwy" kto zgłosi fakt gdzie trzeba.. 

* Nie jestem prawnikiem, powyższe informacje znalazłam na forach prawnych i w interpretacjach ustaw. 
CZYTAJ DALEJ
TOP