28 sierpnia 2014

List do nienarodzonego jeszcze dziecka

Kiedy przyjdzie nareszcie ten moment i wezmę go po raz pierwszy w ramiona, przeczytam mu to. Chcę aby wiedziało jak bardzo czekaliśmy na te chwile.. Ile nadziei, chwil wzruszeń, małych i większych radości towarzyszyło nam podczas tych miesięcy wyczekiwania na naszej największe szczęście - dziecko.

Chcę aby wiedziało jak bardzo pragnęliśmy zostać rodzicami! Opowiem mu jak bardzo walczyliśmy o to, aby pojawiło na świecie. Jak bardzo każdego wieczora marzyłam o wspólnych chwilach, o zapachu niemowlęcia, o malutkich rączkach, o uśmiechu, nawet o nieprzespanych nocach.





Cykl 28 dni.. tak być powinno.W przypadku PCOS cykle mogą trwać 40-60 dni.. zdarza się i więcej. Czekasz, odliczasz dni, wyliczasz płodne, wariujesz. 

Wariowałam i ja. 

Godziny spędzone na forach, na portalach szukając odpowiedzi. Porównywanie siebie do autorek wypowiedzi "ona ma tyle lat co ja, zaczęli starania mniej więcej w tym samym czasie, ona zaszła, ja nie.." 
Rozczarowanie jedno, drugie, trzecie. Załamanie.Odpuszczenie. Walka od nowa. 

28.08 - planowałam ogłoszenie najpiękniejszej nowiny! Miałam być w ciąży. Rano pobiegłam do łazienki, zrobiłam test - czułam że to będzie tym razem. Nie mogłam się mylić. Czułam to.. Przez kilka dni czułam się inaczej, to musiało być to.

Rozczarowanie. Nie jestem. Nie udało się. Nie będzie szczęścia. Nie idę na betę.

Już chyba nie mam siły walczyć..


Nie mam sił ale muszę. Dla siebie, dla męża, dla Ciebie dziecko....

16 komentarzy

  1. Eh. Dacie rade! Pomyślcie przez miesiąc o czym innym. My też się staraliśmy i nic. Odpuściłam przestałam liczyć robić testy i co? Udało się :) Mam 12 miesięczną rozrabiare

    OdpowiedzUsuń
  2. :( Wszyscy powtarzają - odpuść, wyluzujcie się, przestańcie liczyć płodniaki, nastawiać się... (choć nigdy mnie nie przestanie zadziwiać, że to NAPRAWDĘ pomaga!) Jednak nie jest tak łatwo pogodzić się z faktem, że na spełnienie marzenia trzeba tak długo czekać. Zwłaszcza, że zmajstrowanie dzidzi powinno być najprostszą sprawą pod słońcem ;)
    Ja mówię sobie, że Córka (z Narzeczonym z gruntu uznaliśmy, że to będzie dziewczyna) sama wie najlepiej, kiedy ma się zjawić na świecie i już! :) Co nie zmienia faktu, że tak, jak Ty na 28.08, ja czekam na 8 września... Najgorzej, że o ile w poprzednich cyklach na kilka dni przed Wielkim Dniem Testowania miałam zestaw objawów ciążowych, o tyle w tym - nawet zauważalnych oznak owulacji ie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo się już staracie? Powodzenia!! Trzymam kciuki :*

      Usuń
    2. Kilka miesięcy starań (w sensie obserwacji owulacji, zbliżeń w odpowiednich dniach itd), ale tak naprawdę nie zabezpieczamy się mechanicznie / hormonami już dobre 1,5 roku (jedynie stosunek przerywany - ale nie pilnowaliśmy się zbyt gorliwie, ponieważ dziecko byłoby tylko i wyłącznie radością dla obojga, choć sytuacja wtedy jeszcze w 100% nie sprzyjała)... Jesteśmy młodzi, podobno zdrowi, w głębi duszy sądziłam, że nawet nie będziemy musieli się trudzić o dziecko, bo najpewniej spotka nas wpadka... A jednak nie :)

      Usuń
  3. my również staraliśmy się i nic. Mówiono mi, że mam PCOSi będzie trudno. Udało się nagle. Ale w 20 tc poronilam co bylo szokiem. I dalej starania, ale juz u innego lekarza który stwierdził że nie mam PCOS. Trwalo pół roku i zdecydowaliśmy ze rozpoczne chodzenie na ocenę owulacji. udało się za pierwszym razem ;) pozdrawiam. Joanna Drożdż Łukasik czytelniczka z Facebooka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20 tydzień?! matko, nie potrafię sobie wyobrazić Twojego bólu.. Współczuję:( Najważniejsze ze się udało!!:*

      Usuń
  4. To nasza historia http://majkowelove.blogspot.com/2014/08/oczekiwanie-na-cud.html
    Wiem co czujesz, nie trać nadziei!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie smutne to co napisałaś. A ja mówię - masz rację. Nie walcz. Przez chwilę nie staraj się o dziecko. Niech to będą 3 miesiące na podładowanie akumulatorów, zajęcie się sobą, wyspanie na zapas, regenerację, romantyczne porywy z mężem (po urodzeniu dziecka, może już nie być tak jak dawniej, przynajmniej na początku). Daj sobie/wam te trzy miesiące. Wyrzuć termometr, kalendarzyk, obserwacje cyklu na te trzy miesiące.
    w wielu chorobach okazuje się, że wyleczenie przynosi nie medycyna a umysł pacjenta.
    Ktoś mi to kiedyś poradził - i pomogło.
    wierzę, że będzie wielka niespodzianka pod choinkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aguś gratuluje Ci siły, chęci walki i całym sercem jestem z Tobą. Ja nie byłam taka silna, po jednej nieudanej próbie (poronieniu) już myślałam o adopcji, tak samo dobrze pamiętam testy ciążowe robione prawie co tydzień, a czasem kilka w ciągu dnia tak dla pewności i to niewyobrażalne uczucie rozczarowania i płacz w łazience ot tak dla rozładowania emocji. Po stracie fasolki, która miała już imię (Paweł dostał je dopiero, kiedy się urodził) byłam na skraju załamania nerwowego, ciągłe leżenie w [łóżku i płacz, gdyby drugi raz się nie udało poddałabym się. Być może Bóg daje nam tyle ile możemy znieść? Sama nie wiem. A tak dla podtrzymania na duchu opowiem Ci o rodzinie mojego męża. Pewne małżeństwo przez 7 lat starało się o dziecko, w tym dwie albo trzy nieudane inseminacje i jedno nie udane in vitro, aż w końcu udało się dzięki tej metodzie. Urodził się zdrowy chłopczyk, po 5 miesiącach mama dziwnie się czuła, poszła do ginekologa, który stwierdził ciążę, oboje byli w szoku, a teraz mają dwóch wspaniałych chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się chociaż cięzko nie myśleć o największym marzeniu..

      Usuń
  7. Nie martw się będzie dobrze.Moja historia jest podobna-miesiące starania sie o dziecko i nic..Stwierdzony brak owulacji,stymulacja przez kilka miesięcy lekami, która przywróciła cykle owulacyjne,ale i tak nie zachodziłam w ciąże.W między czasie mąż przebadany-wszystko ok!badanie HSG-jajowody drożne!W koncu tfafilismy do kliniki leczenia niepłodnosci w Gdyni,gdzie juz na drugiej wizycie miałam przeprowadzoną insemincję.I szok udało się,w samą Wigilię ubiegłego roku test ciążowy wykonany-wynik pozytywny.Niestety moje szczescie nie trwało długo-6 tc poronienie;-(stracilismy ukochane maleństwo,na które czekalismy prawie 2 lata. Byłam nastawiona na kolejną insenimację,góra dwie póżniej in victro(wszystkie papiery były juz złożone).I nagle kolejny szok,po trzech miesiącach zaszłam w ciążę (NATURALNIE).Ale byly to trzy miesiące całkowitego odpuszczenia,w ogole nie myslalam o ciąży,byłam nastawiona na kolejną insenimację.Teraz jestem w 20 tc i czuję juz moje maleństwo,także nie poddawaj się i walcz,a nie dlugo Ty poczjesz pierwsze kopniaki dzieciątka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała niespodzianka!:) Gratuluję:) Maam nadzieję że i nas zaskoczy niedługo taka wiadomość :)

      Usuń
  8. Aguś na spokojnie marzenia się spełniają tylko trzeba troszkę poczekać :) trzymam kciuki za was :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Uda się!!! Trzymaj się tego powiedzenia, co ja zawsze: "Damy radę! Bo kto jak nie my!" :)

    OdpowiedzUsuń

TOP