11 lipca 2014

Rok

Dokładnie rok temu podjęliśmy decyzję - STARAMY SIĘ O DZIECKO! Odstawiłam tabletki, zmieniliśmy nieco tryb życia i zaczęliśmy starania. Jak wiecie udało się już we wrześniu.. szczęście które trwało 4 dni. (Kto nie wie o czym mowa - odsyłam TU - post o poronieniu).


Rok temu myślałam że zajście w ciąże to taka prosta sprawa. Sypialnia, łóżko, mąż i jest! Tak hoooop siuuuup. Prawda okazała się brutalna.

Zastanawiałam się jak to jest.. Kobiety czy też dziewczyny kilkunastoletnie które nie chcą mieć dziecka, nie starają się - zachodzą bez problemu.
Kobiety które tak jak ja pragną dziecka z całego serca, borykają się z problemami..
Za mocno chcę? Gdzie tu sprawiedliwość?


Mija rok od początków starań. Rok wyczekiwania upragnionych dwóch kresek, rok nadziei, przeczucia "że to już", rok łez i rozczarowań..
Podsumowując zrobiłam z 50 testów ciążowych, kilkanaście badań krwi.. za każdym razem mając nadzieję że wynik będzie pozytywny.

Co będzie za rok?


BĘDĘ MAMĄ! Mam taką nadzieję...

Dziś kolejna wizyta w Klinice. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Wieczorem dam znać. 

9 komentarzy

  1. Trzymam bardzo mocno bo doskonale rozumiem. Trzeba wyłączyć myslenie o dziecku, co paradoksalnie jest niemożliwe im bardziej się staramy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu!! Ja nie umiem "nie myśleć". Udawało mi się na dzień, dwa, czy też weekend "wyłączyć myślenie" o dziecku.
      I tak porównując moje myślenie i ciśnienie na dziecko sprzed roku - wyluzowałam.
      Rok temu kładłam się spać o 2, bo przez 4-5h wieczorem czytałam fora, blogi itp...

      Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:)

      Usuń
  2. Aguś, ja trzymam za Was kciuki! <3 Na pewno się uda! :* Szybciej, niż myślisz! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam 19 lat razem z moim partnerem chcieliśmy stworzyć rodzinę, również nam się to nie udawało. Minęło pół roku (straszne pół roku) w którym zrozumiałam, że chcieć to nie znaczy móc! Byłam załamana, niby młoda kobieta bo 19 latka a tu również problemy. Mijały kolejne miesięce i nadal nic co miesiąc gdy miesiączka spóźniła się choć jeden dzień odrazu robiłam test na, którym widziałam znowu tą jedna przeklęta kreskę. Odpuściłam... Pomyślałam, że może to nie pora, że jeszcze nie dane nam jest teraz mieć dziecko. PrZestałam cały czas o tym myśleć? Choć było bardzo trudno mijając kobiety w ciąży, noszące pod sercem dziecko, które sama chciałam tak bardzo mieć.
    Nie współżyliśmy już z narzeczonym tak często jak wcześniej, zajęłam się sobą, po prosty o tym nie myślałam. Po dwóch miesiącach coś było nie tak, dziwne uczucie w środku, zmiany nastroju, i brak miesiączki...
    Po raz kolejny sięgnęłam po test, byłam tak przerażona myślą o tym, że znowu zobaczę jedną kreskę, że bałam się patrzeć.... Gdy w końcu zajrzałam zobaczyłam coś w co nie mogłam uwierzyć. DWIE KRESKI. Byłam w takim szoku, że wybieglam z łazienki i zaczęłam krzyczeć! Narzeczony myślał, że oszalalam, a gdy dotarło do niego to wszystko to się poplakal. Tego samego dnia pojechałam do swojej Pani ginekolog aby potwierdzić ciąże (nie ufalam do końca testowi) i co usłyszałam? 8 tydzień... Boże jaka ja byłam szczęśliwa! Ciąża- najpiękniejszy okres mojego życia, nigdy nie czułam się atrakcyjna, ale w ciągu tych 9 miesięcy byłam NAJPIĘKNIEJSZA, dzięki Niej. Moja córeczka właśnie śpi obok mnie, jest zdrowa, szczęśliwa i ma już 7 miesięcy.
    Życzę Ci kochana abyś była równie szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie historie ze szczęśliwym zakończeniem !!! :)

      Usuń
  4. trzymam kciuki za Was ♥ daj znac co nowego :) caluje!

    OdpowiedzUsuń

TOP