8 lipca 2014

3 lata temu byłam na porodówce...

Skurcze, śmiechy, pogawędki i duuuużo szczęścia na koniec!!! 3 lata temu towarzyszyłam przyjaciółce w jej drodze do macierzyństwa. Chciała żebym towarzyszyła jej przy porodzie - było to największe wyróżnienie jakie w tamtym czasie mogło mnie spotkać. Z perspektywy czasu i patrzenia na świat oczami przyszłej matki - jestem jej dozgonnie wdzięczna!!! Wdzięczna za to że dzięki mojej M. <3 mogłam zweryfikować postrzeganie porodu!

To nie wygląda jak na filmach, to nie wygląda tak jak sobie wyobrażałam, wysłuchując opowieści innych mam...

Bardzo się cieszę że mam za sobą poród jako obserwator. Wiem co może mnie czekać, wiem jak to jest "rodzić". Co, gdzie, jak, po co?
Jadąc na porodówkę będę mądrzejsza o doświadczenie które niestety nie każda mama ma okazję zdobyć. A powiem Wam szczerze - warto!

A jak to było?:) Jednym słowem można określić poród M. jako "śmieszny";)
Śmiała się przez 90% czasu porodu. Pozostałe 10% to ostatnie 15 minut, po oksytocynie i najmocniejszych skurczach. Skakała na piłce, kazała liczyć skurcze na stoperze w telefonie, wspominałyśmy "stare" czasy i historie z dawnych lat;)

Nie obyło się bez chwilowych problemów z przebiciem pęcherza czy końcówką porodu.. ale summa summarum..

3 lata temu, o godzinie 01:07, 08 lipca 2011 roku przyszedł na świat mój ukochany Syn chrzestny!! 


Jego Mama, tryskająca szczęściem i miłością żartobliwie nazwała swego syna Motomyszą z Marsa.. i tuliła do piersi z całych sił !

5 komentarzy

  1. wszystkiego najlepszego dla małego Marsjaninka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. .....Kochana Dziękuje CI z całego serca że ze mną wtedy byłaś..... To było dla mnie bardzo ważne....
    Ten Dzień będę pamiętała do końca Życia....:D Dziękuję:*:*:* Niech CI Bozia w dzieciach wynagrodzi:D:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :***************** Dla Ciebie wszystko !:)

      Usuń
  3. Zazdroszczę, też chciałabym wiedzieć jak to jest :)
    Będzie mi dane przekonać się za całe 35 dni ! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP