26 czerwca 2014

Rodzicu! Masz w rękach nie tylko swoje życie!

Wczoraj byłam świadkiem dramatycznej sytuacji, która mogła skończyć się śmiercią... OJCA, jego CÓRKI i być może innych użytkowników drogi..

Od razu skojarzyłam sobie sytuację z akcją u Szczesliva o której pisałam Wam tutaj!

Fot. Krzysztof Tomasik, gp24.pl


Do sedna..

Cała "akcja" miała miejsce wczoraj, po pracy. Wracałam sobie spokojnie do domu, jadąc normalnie, jak każdy kierowca. Każdy, poza jednym TATUSIEM!

Owego Tatusia znam z widzenia, ponieważ już kilka razy spotkałam go w sklepie na obrzeżach miasta, w którym robię zakupy po pracy. Na oko normalna rodzinka, mąż, żona, przecudowna córeczka!! Widać że ojciec to głowa rodziny... W sklepie spotkaliśmy się wczoraj. Był z córeczką. Wiem że muszą mieszkać gdzieś w mojej okolicy, bo ze sklepu jadą w tą samą stronę.

Zrobiłam zakupy, wyszłam ze sklepu. Pakując zakupy do bagażnika zauważyłam że 2 samochody dalej Tatuś z córeczką wsiadają do auta. Czarne bmw, suv. Gdy mijali mnie zobaczyłam że po pierwsze ojciec jedzie bez pasów, po drugie!!!!!!!!! nie zapiął tej kilkuletniej dziewczynki w foteliku !

Pokazałam mu na migi że dziecko w tyłu nie siedzi w foteliku, zrozumiał - machnął ręką.

Byłam w szoku.

Wsiadłam do samochodu myśląc cały czas o tej sytuacji. Spotkaliśmy się ponownie zaraz na pierwszych światłach przy sklepie. Widać było że bardzo mu się śpieszy, nerwowo podjeżdżał do linii świateł, gazując co chwilę. Po zapaleniu się zielonego światłą ruszył jak narwany ( dwupasmówka która za 100m się zwęża). Ja jechałam pasem normalnym, on tym zwężonym. Stało się tak jak podejrzewałam.

Po kilku metrach szaleńczej jazdy, zahamował i bez żadnego kierunku wbił mi się przed auto. Nie zważając na auto przede mną, na mnie, na swoją córkę która mogła przy takim hamowaniu nieźle się poturbować, bo nie była przypięta nadal w tym foteliku. Skąd mam pewność?

Jadąc za nim widziałam jak córeczka przechodzi na siedzeniu z tyłu, od jednego okna do drugiego.

Przez kolejne 2-3 kilometry jechał jak idiota, wyprzedzając auta prawie na trzeciego, wymijając skręcające w lewo samochody poboczem. Na przejściu dla pieszych w jednej z miejscowości kobieta która chciała przejść przez pasy musiała wręcz uciekać, wycofać się (mimo że auto na przeciwnym pasie zatrzymało się żeby ją przepuścić), bo Tatusiek nie miał zamiaru się zatrzymywać.

JEDNA WIELKA MASAKRA!

Widząc to nie wytrzymałam. Mijające z naprzeciwka samochody migały światłami od jakiegoś czasu, dając sygnał ze gdzieś pewnie stoi policja. Mimo że prowadziłam samochód, wzięłam telefon zadzwoniłam na policję ( dla usprawiedliwienia powiem że na głośniku rozmawiałam).

997 ! Szybka akcja, po opisaniu sytuacji, kierunku jazdy, opisu samochodu Tatuśka, podania części numerów rejestracyjnych Pani przyjęła zgłoszenie.

Zajechałam jeszcze do jednego sklepu, cały czas zastanawiając się czy jakkolwiek ten człowiek może zostać ukarany? Żałowałam że nie miałam kamery w aucie.. inaczej pojechałabym prosto na policję...


Wracając ze sklepu do domu nagle co widzę??????

Na zjeździe stoi policja, stoi też czarne BMW!


Ulżyło mi. Ulżyło mi z faktu że został ukarany. Że cała sytuacja może nauczy go choć odrobiny myślenia! Widać policja rzeczywiście patrolowała gdzieś niedaleko - reakcja była natychmiastowa. 

Nie była to pierwsza taka reakcja, ja REAGUJĘ !

Jak widzę że ktoś jedzie jak szalony - dzwonię na policję!

Jeżeli ktoś stwarza zagrożenie dla mnie, dla innych - dzwonię pod 997 ! 

Tym bardziej jeżeli dotyczy to dzieci! 


Jeszcze nie wiem co z tym zrobię, chcę żeby każdy uświadomił sobie że odpowiada nie tylko za swoje życie! 

1 komentarz

  1. Brawo Aguś!!! ;) Tak trzymaj!! Jestem za! Takich ludzi powinno się izolować z drogi!!

    OdpowiedzUsuń

TOP