9 czerwca 2014

Moja przygoda z klauzulą sumienia..

Na początku zaznaczę, jestem osobą wierzącą, praktykującą! Mimo tego, mam swoje zdanie odnośnie antykoncepcji, invitro i ostatnich wydarzeń (możecie o nich przeczytać tutaj.)



Tabletki antykoncepcyjne brałam od 18 roku życia. Wcześnie zaczęłam je brać nie z powodu antykoncepcji, a z powodu okropnych miesiączek, bolesnych krwotoków, omdleń, bólu jaki towarzyszył mi podczas miesiączek. Bez wizyty na pogotowiu po zastrzyk rozkurczowy nie było mowy.. Poprzednie kuracje nie przynosiły żadnych efektów, po decyzji mojej i mamy - zaczęłam przyjmować tabletki anty..Lat temu mniej więcej 5 wybrałam się do pewnej Pani ginekolog, z racji tego że mój lekarz był na urlopie. Kończyły mi się tabletki anty.. 

Stawiłam się w gabinecie, od razu przeszłam do rzeczy. Z opakowaniem w ręku proszę Panią doktor o przepisanie tabletek X.
Na co ona oznajmia mi że nie może mi przepisać tych tabletek?

Dlaczego?
Bo nie przepisuje tabletek antykoncepcyjnych.
Dlaczego?
" Niestety, w tej kwestii Pani nie pomogę, to jest sprzeczne z moim sumieniem.."
Sumieniem? Jakim sumieniem? O co chodzi?
Dopytuje dalej, bo pierwszy raz spotykam się z taką odmową! 
Pani doktor nie chciała kontynuować rozmowy.
Wizyta zakończona.

Pytam, czy jako kobieta nie mam prawa decydować kiedy chcę mieć dziecko?
Kiedy będzie w stanie zapewnić dziecku wszystkiego czego potrzebuje?

Kiedy będzie chciała być mamą bez życiowych rewolucji, bez rezygnacji z pracy, studiów?
A co z matkami które są chore, przechodzą jakieś poważne leczenia - one też nie mają prawa decydować czy chcą ryzykować zajście w ciąże podczas leczenia?
Czy para nie może decydować czy chce mieć dziecko, kiedy chce?
Może lepiej rodzić i porzucić dziecko na śmietniku, jak zdarza się coraz częściej, albo oddawać do adopcji bo tak wygodniej?


Nie rozumiem tego, i pewnie nie zrozumiem..

Tak samo z invitro. Jeżeli nie uda nam się zajść w ciąże, spróbujemy invitro.
Na bank. Dajemy sobie 3 lata na naturalne poczęcie, chociaż po roku starań - chciałbym już.. Jeżeli się nie uda spróbujemy inseminacji, potem ewentualnie invitro. Jeżeli i to się nie uda - adoptujemy.

Nikt mi nie powie że źle zrobię próbując invitro. Zrobię wszystko byśmy byli pełną, szczęśliwą rodziną. Mamy możliwości stworzyć idealne warunki dla dziecka, zapewnić mu wszystko czego będzie potrzebował.. Jako katoliczka, chcę wypełnić przysięgę małżeńską: "Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?"


I nikt mi nie wmówi że zrobię źle..

TU możecie przeczytać tę deklarację wiary.. tak na koniec. 

6 komentarzy

  1. Chore, chore, jeszcze raz chore! Ja do tej pory przeżywam ten artykuł i ogromnie współczuję tej kobiecie.
    Jesli chodzi o Ciebie - przecież tabletki anty bardzo często stosowane są właśnie przy różnych zaburzeniach. A poza tym świadoma decyzja o założeniu rodziny powinna być przez Kościół akceptowana, a nie odwrotnie. Trzymam kciuki aby udalo Wam się naturalnie spłodzić dzidziusia :)

    Zapraszam Cię do siebie - ostatnio opisałam problem badań prenatalnych i dalszych decyzji. http://swiatwokoltosi.blogspot.com/2014/06/amniopunkcja-i-co-dalej.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kochana.. czytałam..:(

      Usuń
    2. w teorii mamy prawo terminować ciąże nawet z zespołem downa, chociaż jest to wada genetyczna nie zagrażająca życiu. W praktyce widzimy po artykule, nie usnę chyba dzisiaj, non stop o tym mówię i przeżywam. Mam nadzieję, że wyciągna konsekwencję z stosunku do tego profesora, a kobieta będzie mogła legalnie terminować i pochować dziecko - oby tylko jak najszybciej, bo każdy dzień to dodatkowe cierpienie, każdy ruch tego maleństwa musi być niewyobrażalnnym bolem....

      Usuń
  2. Ja spotkałam się kiedyś z taką odmową. Poprosiłam o tabletke 72h po. Oczywiście odmowa, w dodatku mocne poniżanie człowieka... Też jestem katoliczką i zdecydowanie jestem za antykoncepcją! Uważam nawet, że w rodzinach patologicznych, pijackich, i bardzo biednych- wielodzietnych powinno być to narzucane. Niestety za dużo dzieci trafia do domów dziecka i na śmietnik!!! Dla mnie to niewyobrażalne!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie skomentuję bo mnie wszyscy zjadą hahaha choć nie mogę się powtrzymać, bo w czym jesteśmy lepsi od rodzin patologinczych, pijackich czy bardzo biednych-wielodzietnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt od nikogo nie jest lepszy. Niektórzy tylko potrafią dać dziecku normalny dom (a nie patologicznym, czy dom z litrami wódki!).

      Usuń

TOP